Oscary 2015, czyli prognozy przed Galą

Namawiano, namawiano, zachęcano i zachęcano, toteż przyszła kolej na moje prognozowanie.
Jak wiadomo, w ostatnich czasach Oscary przestały się cieszyć wśród wielu z nas blogerów, recenzentów i kinomanów poważaniem. Dlaczemu? A bo pieniądze, bo poprawność, bo tamto, siamto, sramto i kto wie co jeszcze, a dla mnie… Cóż, dla mnie to przede wszystkim znakomite show, umiejętnie poprowadzone i mimo wszystko, filmy doceniane przez Gildię są raczej filmami powyżej średniej i zasługujące w ten, czy tez inny sposób na wyróżnienie. Choć faktycznie przyznam, że coraz częściej się zgodzić z niektórymi wyborami (m.in. zeszłoroczny tryumf ”12 Years a Slave” jest dla mnie co najmniej dyskusyjny, tudzież morze nagród dla ”Grawitacji”, choć bardzo ten film lubię). Osobiście wolę Cezary i BAFTA, trochę mniej Złote Globy (dopadła je także Oscarowa moda na upolitycznianie), choć i tak najbardziej cenię sobie chyba festiwal w Cannes i jego palmy. Ale jednak wracając do tematu przewodniego – Oscary. Mimo wszystkich wad, gadania i narzekania to wciąż najważniejsza filmowa nagroda na świecie i tak też będę uważał, nie jest ważne co się woli, prestiżem póki co żadne inne wyróżnienie Oscarom nie dorównuje nawet. Takie jest moje zdanie i nie sądzę by potrzebna była chamska polemika na temat tego, czy mam rację, czy nie. W moim wysokim mniemaniu ją mam, toteż na tym warto zakończyć.
Poniżej znajdziecie garść moich Oscarowych przewidywań, aczkolwiek, co po pierwsze, są one wszystkie pisane z całkowicie prywatnego punktu widzenia – mojego, a po drugie – omijam część kategorii, które mnie tak szczerze kompletnie nie interesują.

Czytaj dalej

Muzyczne TOP 2014 wg. silver-screen

Rok 2014 obfitował w niezliczone niespodzianki, tak filmowe (o których niedługo napiszę), jak i muzyczne. Nie obyło się niestety bez srogich (nawet bardzo!) zawodów, jednakże większość niesmaku wynagradzały mi znakomite wydawnictwa, które niejednokrotnie były naprawdę niespodziewane. Tak więc poniżej znajdziecie przedstawicieli metalu ekstremalnego, ale także jazzu, muzyki popowej, awangardowej, a nawet poważnej. W sumie każdy znajdzie coś dla siebie. Piszę to z przeznaczeniem na listę 30 wydawnictw, jednakoż jak znam życie nie zmieszczę się. Muszę ponadto zaznaczyć, że ta lista nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek chronologią, to zbiór najlepszych moim zdaniem wydawnictw w minionym już, 2014 roku. Zapraszam do czytania i komentowania, ale pamiętajcie: niekonstruktywnego hejtu nie będę tolerował. Tak więc po 3 dniach ostrego siedzenia i myślenia, po odrzuceniu wielu znakomitych albumów wybrałem te, które moim zdaniem zasługują na największe uznanie w minionym roku. Lista jest długa, ale porządnie i merytorycznie opisana, więc nawet jeśli jesteś laikiem, to bez problemu się odnajdziesz.
Czytaj dalej

Traumatyczne przeżycie, czyli „W pogoni”

Długo się zabierałem do tego filmu. Bardzo długo, możliwe, że dobrze na tym wyszedłem. Dlaczego? Bo mój filmowy gust się utwardził, a ilość zwyrolstwa, jakie obejrzałem w ciągu tych 6 lat od kiedy usłyszałem na tym filmie skutecznie mnie znieczuliły. W każdym razie tak sądziłem.
Wiele razy wspominałem, że oglądane przeze mnie produkcje są, lekko mówiąc, ryzykowne pod względem estetyki i jakości, a na pewno daleko poza granicą dobrego smaku. No cóż, znieczuliły mnie na rzeczy wyprawiane na ekranie skutecznie. Może to za sprawą idiotyzmu, beznadziejnego wykonania, czy po prostu głupawą historią. Nie mi to oceniać, natomiast wiem, jaki to na mnie wywarło wpływ w ciągu lat. Nie jestem do końca przekonany, że pozytywny.
Czytaj dalej

Ekscentrycza miłość, czyli „Ai no mukidashi”

Po ostatnich dyskusjach odkurzam jednego z moich mistrzów kina japońskiego, typa, który zwie się Shion Sono. Uwielbiam gościa, bez wyjątków w sumie. Rzeczy, które on wyprawia na ekranie są… dziwaczne. I zwyczajowo dość długie. Większość z was może go nie kojarzyć, lecz dam sobie uciąć co nieco, że znacie jego „Klub Samobójców”. Choćby ze słyszenia.
Czytaj dalej

„Ewolucja planety małp” – przypowieść o zdeprawowaniu świata


Po trzech latach od premiery „Genezy planety małp” do kin wchodzi jej kontynuacja, „Ewolucja planety małp”. I jest lepiej niż oczekiwałem, jest dużo lepiej i znacznie ciekawiej, bowiem pierwsza część nie przypadła mi zbytnio do gustu. Czytaj dalej

Wielcy reżyserzy, część II: Roman Polański

Dziś obiecany artykuł, część 2 mojej prywatnej listy największych reżyserów naszych czasów. Niby nic nowego nie napisałem, bowiem faktycznie wszystkie wiadomości można znaleźć w sieci, przeczytać w biografiach, to poniżej w pigułce życie i twórczość Romka rozpisana na kilka akapitów. Zapraszam do przeczytania i komentowania.

Czytaj dalej

TOP 10, część III – thriller (część I)

Dziś chciałbym krótko przedstawić wam moje kolejne TOP10. Lecz po spojrzeniu na listę znów doszło do mnie, ze jestem człowiekiem mocno niezdecydowanym. Wiec z jednej listy powstały dwie. Drugą pozostawiam na późniejszy termin. Pierwsza lista nie będzie wybitnie oryginalna, choć znalazło się na niej kilka smaczków, które prawdopodobnie jednak każdy z was będzie znać.Ciężko wymyślić/napisać taką listę bez uciekania się do drobnych uproszczeń. Gdy przykładowo na filmweb zaznaczyłem gatunek thriller, otrzymałem zbiór dziwactw, które nieraz do thrillera nie mają nic, a nic. Wiec dałem sobie spokój. Całość zdominował David Fincher, aczkolwiek zmieni się to w drugiej części TOP. Podliczyłem sobie z ciekawości i wszystkie filmy łącznie zdobyły 16 Oscarów, jednakoż jeśli być ścisłym, z poniższej 10 tylko połowa ma na koncie owe nagrody. A więc 16 Oscarów na 5 filmów. Nie jest źle. Nie mówiąc już o nominacjach. Czytaj dalej

O nowych serialach słów kilka

Dziś troszkę inaczej. Opowiem w skrócie o kilku serialach, jakie mam okazję obecnie oglądać. Będzie troszkę kryminału, troszkę dziwactwa, nie zabraknie również troszkę refleksji na zakończenie. Na pierwszy ząb strzelę tytuły, które obecnie lecą i je oglądam. Nie będzie tego mało, ale ograniczę się jedynie do premier.  A, że zauważyłem tendencję do powrotów, będzie co oglądać i w przyszłości. W kolejnym artykule mam zamiar odnieść się do dzieł już zaprezentowanych, kilkuletnich seriali, tych znanych i tych mniej znanych. Tymczasem wróćmy do seriali premierowych, zapraszam do lektury.
Czytaj dalej

Godzilla – o Królu Potworów słów kilka

Długo myślałem nad wstępem do tej przydługiej lektury, lecz w sumie wpadło mi do głowy proste wyjście z sytuacji. Godzilli można nie lubić, nie trawić, a nawet nienawidzić, ale nie można powiedzieć, że nie miała żadnego wpływu na kinematografię i potwory w kinie. Poniżej dostaniecie prężny artykuł opowiadający o historii najbardziej znanego kaiju w historii kina o Królu Potworów. Sam Godzilla chyba tłukł się ze wszystkimi z kim tylko mógł i o tym też słów kilka nie braknie. W tekscie dostaniecie też recenzję najnowszego filmu o Godzilli. Godzilla jest jednym z największych dokonań kinematografii moim zdaniem i zawsze będę wielbił tą serię, nawet jej najgorsze części (z wyjątkiem Emmerichowskiego pomiotu) i, choć naprawdę próbowałem, nie udało mi się zachować czystego obiektywizmu. Król Potworów wygrał także i ze mną. No nic, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić do lektury.

Czytaj dalej