Koszmar wojny jako baśń, czyli o „Labiryncie Fauna”

Guillermo del Toro, człowiek niepokorny. Artysta, wizjoner i przede wszystkim człowiek pełen nieposkromionej pasji i miłości do kina. To widać w jego filmach. Dzisiaj siegne po jego najgłębsze i moim zdaniem najdoskonalsze dzieło jakie stworzył. Piorunujący i wstrząsający dramat fantasy w wojenno psychologicznym sosie. Mam wrażenie, że porywam się z motyką na słońce ze względu, że ciężko opisać uczucia, jakie towarzyszą mi podczas oglądania tej produkcji. Bardzo ciężko. Jest to jeden z tych tytułów, które u mnie zostawiły trwały ślad na duszy i psychice. Będzie sporo o miłości, o uczuciach. Nie zabraknie także przemyśleń własnych. Będzie po prostu tak, jak lubię najbardziej. O miłości mej do kina zaczytujcie się w mych słowach. Gwarantuję, ten tekst jest bardzo osobisty. Zapraszam!

Czytaj dalej