Ekscentrycza miłość, czyli „Ai no mukidashi”

Po ostatnich dyskusjach odkurzam jednego z moich mistrzów kina japońskiego, typa, który zwie się Shion Sono. Uwielbiam gościa, bez wyjątków w sumie. Rzeczy, które on wyprawia na ekranie są… dziwaczne. I zwyczajowo dość długie. Większość z was może go nie kojarzyć, lecz dam sobie uciąć co nieco, że znacie jego „Klub Samobójców”. Choćby ze słyszenia.
Czytaj dalej

Topiąc się w odchodach, czyli o „Trudno być Bogiem”.

Niech będzie, że porywam się na słońce. Film, który znajdzie się w czołowej czołówce moich ulubionych filmów tego roku. Ekranizacja jednej z moich ukochanych powieści z podgatunku filozoficznych fantasy autorstwa braci Strugackich. Zbieram póki co szczękę z podłogi.
Czytaj dalej

„Ewolucja planety małp” – przypowieść o zdeprawowaniu świata


Po trzech latach od premiery „Genezy planety małp” do kin wchodzi jej kontynuacja, „Ewolucja planety małp”. I jest lepiej niż oczekiwałem, jest dużo lepiej i znacznie ciekawiej, bowiem pierwsza część nie przypadła mi zbytnio do gustu. Czytaj dalej

HammerFall – „(r)Evolution”

Idąc za ciosem, po wczorajszej recenzji postanowiłem nie opuszczać power metalowych klimatów i przesłuchać nowe wydawnictwo szwedów, którzy w zeszłym roku obchodzili okrągłą, 20 już, rocznicę istnienia. Od pewnego czasu obserwowałem z niepokojem (pamiętam kiepski ”Infected” z 2011 roku) postępy muzyków w pracy nad nowym wydawnictwem. 27 sierpnia natąpił dzień prawdy i… nic. Tak pochłonął mnie nowy album Opeth, ze na śmierć zapomniałem o tym wydawnictwie. Gdy dochodzi pomalutku połowa października postanowiłem jednak przełamać lody i spróbować sił w potyczce ze smokami, rycerzami i innymi takimi. I po przesłuchaniu całości muszę powiedzieć jedno: ”Na koń przyjaciele, smoki czekają na pokonanie!”. I taki jest ten album.

Czytaj dalej

Sonata Arctica – „Pariah’s Child”

Ucieszyłem się na wieść o nowym albumie Sonata Arctica, zawsze lubiłem dobry power metal, niech będzie, że to idiotyczny i śmieszny gatunek. Ważne, że naprawdę daje dużo frajdy. Jak ocenić nowe wydawnictwo finów? Wbrew pozorom nie było to tak łatwe. Dość by wspomnieć o znakomitej formie wokalnej Tony’ego Kakko, lecz miejscami nierównym poziomem poszczególnych kompozycji. Ale całość jest doprawdy niezła, a dlaczego?

Czytaj dalej

Slipknot – „.5: The Gray Chapter”

No i stało się, po tragicznej śmierci basisty i wyrzuceniu jedynego szanującego się muzyka z zespołu, Slipknot powraca z nowym albumem. I co? Jest, cholera, nadzwyczaj nieźle. A warto dodać, że nu metal, to jeden z gatunków muzyki metalowej, który jest jego obrazą. Czemu więc to całkiem niezły album?

Czytaj dalej

Lana Del Rey – „Ultraviolence”

Jak wcześniej wspominałem, nie jest to blog przeznaczony TYLKO dla kina. Dla muzyki jednakże odpowiedni moment dopiero znalazłem. Jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów (co prawda ujrzeć ma światło dzienne 17 czerwca, ale przemilczę – i tak kupię) w końcu ujrzał światło dzienne. Chwała niechaj będzie!
Początkowo zastanawiałem się, jaką formę przybierze sama recenzja i jak ją napiszę. Ostatecznie zatrzymałem się na takiej formie, jak poniżej będziecie mieli okazję przeczytać, rozczłonkowywanie na czynniki pierwsze. Czy mi się album podobał? Czy jest tak dobry jak „Born to Die”? Przeczytajcie sami.
Muszę powiedzieć, że Lizzy nie zawiodła i tym razem dając pełnokrwisty album. Ale w tym roku miała (i ma) potężną konkurencję…
Zapraszam do czytania. :)
Czytaj dalej

Cyberpunk w każdym calu

Na pierwszy ogień strzelę recenzję z filmwebowego portalu (napisaną przeze mnie oczywiście), w której recenzuję jeden z najwybitniejszych przedstawicieli gatunku. Zostawiam odnośniki do filmwebowskich rzeczy, gdyby ktoś chciał sobie posprawdzać. Zapraszam do krótkiej lektury!

Czytaj dalej