Muzyczne TOP 2014 wg. silver-screen

Rok 2014 obfitował w niezliczone niespodzianki, tak filmowe (o których niedługo napiszę), jak i muzyczne. Nie obyło się niestety bez srogich (nawet bardzo!) zawodów, jednakże większość niesmaku wynagradzały mi znakomite wydawnictwa, które niejednokrotnie były naprawdę niespodziewane. Tak więc poniżej znajdziecie przedstawicieli metalu ekstremalnego, ale także jazzu, muzyki popowej, awangardowej, a nawet poważnej. W sumie każdy znajdzie coś dla siebie. Piszę to z przeznaczeniem na listę 30 wydawnictw, jednakoż jak znam życie nie zmieszczę się. Muszę ponadto zaznaczyć, że ta lista nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek chronologią, to zbiór najlepszych moim zdaniem wydawnictw w minionym już, 2014 roku. Zapraszam do czytania i komentowania, ale pamiętajcie: niekonstruktywnego hejtu nie będę tolerował. Tak więc po 3 dniach ostrego siedzenia i myślenia, po odrzuceniu wielu znakomitych albumów wybrałem te, które moim zdaniem zasługują na największe uznanie w minionym roku. Lista jest długa, ale porządnie i merytorycznie opisana, więc nawet jeśli jesteś laikiem, to bez problemu się odnajdziesz.
Czytaj dalej

Lana Del Rey – „Ultraviolence”

Jak wcześniej wspominałem, nie jest to blog przeznaczony TYLKO dla kina. Dla muzyki jednakże odpowiedni moment dopiero znalazłem. Jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów (co prawda ujrzeć ma światło dzienne 17 czerwca, ale przemilczę – i tak kupię) w końcu ujrzał światło dzienne. Chwała niechaj będzie!
Początkowo zastanawiałem się, jaką formę przybierze sama recenzja i jak ją napiszę. Ostatecznie zatrzymałem się na takiej formie, jak poniżej będziecie mieli okazję przeczytać, rozczłonkowywanie na czynniki pierwsze. Czy mi się album podobał? Czy jest tak dobry jak „Born to Die”? Przeczytajcie sami.
Muszę powiedzieć, że Lizzy nie zawiodła i tym razem dając pełnokrwisty album. Ale w tym roku miała (i ma) potężną konkurencję…
Zapraszam do czytania. :)
Czytaj dalej

O mnie i moich planach

Witam przeserdecznie. Nazywam się Stanisław Gerle, rocznik mój komuny już nie pamięta (na szczęście).  Jestem fanem kina, muzyki, książek, seriali i animacji od niepamiętnych czasów. Od dziecka kochałem pisać. Jak dziś pamiętam, jak napisałem kontynuację filmu Van Helsing w zeszycie, zapełniłem bite 90 kartek tekstem. Była to jeszcze podstawówka.  Pierwszym filmem, który zrobił na mnie przeogromne wrażenie i ukierunkował moje gusta to była japońska produkcja Ghost in the Shell z 1995 roku. Od momentu zobaczenia tej produkcji (z której wtedy, prawdę mówiąc, gówno zrozumiałem) jestem fanem kina psychologicznego i filozoficznego w gęstym, cyberpunkowym klimacie. Kolejnym ważnym tytułem w mojej filmografii to niemiecki Nekromantik, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Nie jest to może kino wybitne, zaawansowane, czy z głębokim przesłaniem, lecz jest to wzorowy przedstawiciel kina gore. Nie jest on może tak wulgarny, czy brutalny jak choćby Cannibal Holocaust, jednakże jest znacznie bardziej znośny. Kino gore miało (niestety?) bardzo duży wpływ na mnie i mój gust filmowy. Tak więc, nie obce mi kino obrzydzenia, nie wstydzę się bycia fanem takiego kina. Czytaj dalej

Witajcie!

Witam was serdecznie, to nowy blog filmowy (wiem, tak ich wiele), lecz ten powstał dzięki Dominikowi, którego kojarzyć można jako głównodowodzącego bloga „Filmy, które ryją banię zbyt mocno„. Zwą mnie Stanisławem i lubuję się w kinie wszelakim. Jestem fanem japońskiej animacji, kina, kocham kino europejskie, kino wymagające, choć nie pogardzę dobrym odmóżdżaczem. Osobnym gatunkiem, który darzę wielką miłością, to kino gore, o którym będę się obficie wypowiadał tutaj. Będę tutaj prezentował swoje recenzje i obserwacje na temat kina, filmów, seriali i wielu, wielu innych rzeczy. Jak sam podtytuł bloga mówi, będzie tutaj miejsce nie tylko dla kina i seriali, lecz także muzykę, soundtracki i inne.

Mam lat „-dzieścia”, piszę recenzję do ‚pseudoportalu’ filmweb, znaleźć mnie możecie pod preudonimem „Animefun666„, tak to jest, gdy zakłada się konto z idiotyczną nazwą, później trzeba się za siebie wstydzić. Ale co mi tam, serdecznie was zapraszam! Postaram się was nie zawieść i pomagać w doborze filmu, gdy się już pomysłu nie ma totalnie.