Czy leci z nami pilot? – czyli „Obcy: Przymierze”

Ileż było oczekiwania na ten film, ileż radości i nadziei. Ridley Scott powrócił na stołku reżysera, klimatyczne zdjęcia, zdawkowe informacje, rozmach i przede wszystkim sam on – Obcy. Wiele obietnic zostało złożonych, wiele nadziei rozbudzonych, wyszło jednak troszkę inaczej niż by wynikało z szumnych zapowiedzi. A szkoda. Obcy powrócił, ale chwały w tm powrocie niestety jest brak. Choć mogło być gorzej.
Czytaj dalej

Baba Jaga, czyli o Don’t Knock Twice słów kilka

Film, który wchodzi bez większego rozgłosu do kin. Do tego horror, czyli gatunek filmowy, który przeżywa swoisty renesans. Z horrorami mam tak, że w zasadzie nie da się mnie przestraszyć, ale i tak je uwielbiam,. Czasem może nawet za bardzo. Dobre, czy złe, zawsze coś znajdę dla siebie. Kocham dziwne kino, kocham dobre kino, ale kocham także bardzo złe kino. Bo kino jest lekiem na wszystko. Na wszelkie choroby i smutki. I to niezależnie czy w reżyserii Akiry Kurosawy czy Eda Wooda.

Czytaj dalej

Ciemność jest w każdym z nas, czyli „Monster”

Dziś postanowiłem odświeżyć jedną ze starych recenzji, z których jestem wybitnie dumny. Troszkę edycji i poprawek błędów, które wychwyciłem i ogólna kosmetyka sprawiła, że kolejny raz mam ochotę się zabrać za to dzieło. Czytania nie jest tak sporo, jak zwyczajowo, aczkolwiek wcale nie jest tego mało, bo to jedna z obszerniejszych recenzji, aczkolwiek poniżej 1000 słów się zmieściłem. Zapraszam do czytania.

Czytaj dalej

TOP 10, część I – kino animowane (część I)

Rozpocznę dziś nowym cyklem, których będę na bieżąco prowadził kilka, by nie popaść w miernotę i nudę, oraz by nie wyczerpać oryginalnych pomysłów. Pomysł prosty i owocujący.

A więc, zabiorę was w świat animacji, choć postaram się wcisnąć tutaj więcej filmów niejapońskich. No mam dobre nadzieje, ale jak wiadomo, różnie to bywa. Lista oczywiście nie ma nic wspólnego z chronologią. Ot moje ulubione animacje z całego świata, ale nie przejmujcie się, jeśli jesteście fanami japońszczyzny, o was też pamiętam. Oczekujcie na TOP 10 o filmach animowanych z Japonii i japońskich animacjach TYLKO produkcji studia Ghibli, czyli dwóch różnych listach, podobnie będzie z Disney i resztą hamburgerowni.

Początkowo planowałem zrobić listę najpiękniejszych animacji rok po roku od minimum lat 50, jednakże doszło do mnie, że od połowy lat 70 aż po początek XXI wieku japońszczyzna by zeżarła większość. Najwyżej zostawię to na kiedyś w ramach planu. Czytaj dalej