Remember me, when I’m gone… – „Szybcy i Wściekli 7″

Jak zapowiedziałem, tak i robię. ”Szybcy i Wściekli 7” idą pod ruszt pisarza. To jest pierwszy z tych dwóch wielkich blockbusterów tego roku, które mnie tak bardzo urzekły. Ja wiem, że pomijam ”Avengers: Czas Ultrona”, czy ”Jurassic World”, ale oba te filmy nawet nie dorastają do pięt ”Mad Maxowi” i recenzowanemu tytułowi. Ale nie mam zamiaru wdawać się w polemikę. Po prostu ja tak sądzę i już. Każdy ma prawo do swojego zdania koniec końców. A ja, mimo wszystko, jestem ogromnym fanem tej serii. I ten film mnie nie zawiódł. Oj nie. Jeśli jesteś miłośnikiem szybkiej jazdy, miłośnikiem tych filmów, jeżeli uwielbiasz szybkich i wściekłych, to zapraszam do czytania. I wszystkich innych oczywiście też.

Czytaj dalej

Rozpierducha w rytmie spalin, czyli „Mad Max: Na drodze gniewu”

Po premierze nie chciałem pisać o tym filmie ze względu na potężną ilość tekstów. Siedziałem w kinie jak wryty. Wszedłem jako dorosły facet, ale wyszedłem jako 13-14 letni dzieciak, który chce jak najszybciej rozładować natężenie emocji poprzez dziki rozpierdziel. Gdziekolwiek, jakkolwiek. Tak drodzy państwo, najnowszy Mad Max to druga niczym niezobowiązująca rozpierducha w tym roku jaką miałem ogromną przyjemność oglądać. I doprawdy – ciężko mi zdecydować, która lepsza. Faktem jest jedno, oba filmy były genialne i obu poświęcę oddzielny tekst. Ale zacznijmy od tego drugiego. W końcu w każdym drzemie dziecko, nieprawdaż? Nawet jeśli się odzywa podczas oglądania supeprodukcji dla dorosłych. Ale co tu ukrywać – to w końcu Szalony Max!

Czytaj dalej