Batman: Killing Joke

To film, na który czekałem od dłuższego już czasu z wypiekami na twarzy. Tak – jestem fanbojem DC, a szczególnie tego, co na przełomie lat 80 i 90 wydarzyło się na łamach komiksów o Batmanie (i nie tylko). Dzień w którym usłyszałem, że jeden z moich ukochanych zeszytów zostanie zekranizowany, był dniem radości, ale też obawy. Ekranizacje poszczególnych komiksów cieszą się u mnie mniejszym (Son of Batman) lub większym (Dark Knight Returns) uznaniem, lecz zazwyczaj nie mam ochoty wyrywać sobie włosów z głowy ze względu na poziom. A już na pewno nie w takim stopniu jak przy oglądaniu feralnych Batmanów w reżyserii Joela Schumahera.
Jak wyszedł ten film? Zapraszam do dalszego czytania.
Czytaj dalej