Japońska kultura – czy to miłość bezwarunkowa?

Otóż dziś mnie wzięło za napisanie jednego z bodaj najważniejszych dla mnie artykułów traktujących o animacji japońskiej, artykułu, który ukrywał się w moim sercu bardzo głęboko i bardzo przez to dojrzał.
Bardzo chciało by się pisać w samych superlatywach, ale jednak nie. Tak się nie uda ze względu na kilka ważnych aspektów. A aspektem numer jeden będzie oczywiście niemożliwa japońska maniera kręcenia w ilościach przekraczających normy i bynajmniej nie idzie to wraz z jakością, paradoksalnie jednak, jakość leci w dół wraz ilością.
Całość nie ma na celu hejtowania gatunku, bowiem szczerze go kocham, ale niestety nie będzie tak miły, jakbym tego chciał. Zależy mi na luźnym obrocie spraw, bez obrażania, czy miętolenia, bowiem każdy z nas ma swoje gusta i guściki – tym razem jednak temat nie należy do ulubionych, a wybitnie często hejtowanych.
A zacznę od tego, co wszystkich najbardziej wkurza – fanów.
Czytaj dalej

Jennifer Lawrence, nagie fotki gwiazd, a upadek popkultury i obyczajów

Już na wstępie zaznaczyć pragnę, że nie mam zamiaru moralizować, czy wmawiać komuś swoich racji. Bowiem byłoby to głupotą nie mającą nic wspólnego z dziennikarstwem, czy nawet podrzędną publicystyką. Nie, tabloidy to nie dziennikarstwo.

Jakież to niesamowite, że ludzie się postanowili podniecać i latać w wywalonymi jęzorami jak tylko usłyszeli o skradzionych fotkach Jennifer Lawrence i kilkunastu innych osób. Chamskie i wulgarne zachowania zaczęły wypełzać na każdym kroku, gdzie się nie spojrzało, tam wyzwiska i wulgaryzmy lecące w stronę samych poszkodowanych. Jakiż to świat, w którym lżymy z poszkodowanych (choćby i nawet z własnej głupoty), a nie im współczujemy, czy wspieramy. Czytaj dalej