Muzyczne TOP 2014 wg. silver-screen

Rok 2014 obfitował w niezliczone niespodzianki, tak filmowe (o których niedługo napiszę), jak i muzyczne. Nie obyło się niestety bez srogich (nawet bardzo!) zawodów, jednakże większość niesmaku wynagradzały mi znakomite wydawnictwa, które niejednokrotnie były naprawdę niespodziewane. Tak więc poniżej znajdziecie przedstawicieli metalu ekstremalnego, ale także jazzu, muzyki popowej, awangardowej, a nawet poważnej. W sumie każdy znajdzie coś dla siebie. Piszę to z przeznaczeniem na listę 30 wydawnictw, jednakoż jak znam życie nie zmieszczę się. Muszę ponadto zaznaczyć, że ta lista nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek chronologią, to zbiór najlepszych moim zdaniem wydawnictw w minionym już, 2014 roku. Zapraszam do czytania i komentowania, ale pamiętajcie: niekonstruktywnego hejtu nie będę tolerował. Tak więc po 3 dniach ostrego siedzenia i myślenia, po odrzuceniu wielu znakomitych albumów wybrałem te, które moim zdaniem zasługują na największe uznanie w minionym roku. Lista jest długa, ale porządnie i merytorycznie opisana, więc nawet jeśli jesteś laikiem, to bez problemu się odnajdziesz.
Czytaj dalej

HammerFall – „(r)Evolution”

Idąc za ciosem, po wczorajszej recenzji postanowiłem nie opuszczać power metalowych klimatów i przesłuchać nowe wydawnictwo szwedów, którzy w zeszłym roku obchodzili okrągłą, 20 już, rocznicę istnienia. Od pewnego czasu obserwowałem z niepokojem (pamiętam kiepski ”Infected” z 2011 roku) postępy muzyków w pracy nad nowym wydawnictwem. 27 sierpnia natąpił dzień prawdy i… nic. Tak pochłonął mnie nowy album Opeth, ze na śmierć zapomniałem o tym wydawnictwie. Gdy dochodzi pomalutku połowa października postanowiłem jednak przełamać lody i spróbować sił w potyczce ze smokami, rycerzami i innymi takimi. I po przesłuchaniu całości muszę powiedzieć jedno: ”Na koń przyjaciele, smoki czekają na pokonanie!”. I taki jest ten album.

Czytaj dalej

Sonata Arctica – „Pariah’s Child”

Ucieszyłem się na wieść o nowym albumie Sonata Arctica, zawsze lubiłem dobry power metal, niech będzie, że to idiotyczny i śmieszny gatunek. Ważne, że naprawdę daje dużo frajdy. Jak ocenić nowe wydawnictwo finów? Wbrew pozorom nie było to tak łatwe. Dość by wspomnieć o znakomitej formie wokalnej Tony’ego Kakko, lecz miejscami nierównym poziomem poszczególnych kompozycji. Ale całość jest doprawdy niezła, a dlaczego?

Czytaj dalej

Slipknot – „.5: The Gray Chapter”

No i stało się, po tragicznej śmierci basisty i wyrzuceniu jedynego szanującego się muzyka z zespołu, Slipknot powraca z nowym albumem. I co? Jest, cholera, nadzwyczaj nieźle. A warto dodać, że nu metal, to jeden z gatunków muzyki metalowej, który jest jego obrazą. Czemu więc to całkiem niezły album?

Czytaj dalej

Lana Del Rey – „Ultraviolence”

Jak wcześniej wspominałem, nie jest to blog przeznaczony TYLKO dla kina. Dla muzyki jednakże odpowiedni moment dopiero znalazłem. Jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie albumów (co prawda ujrzeć ma światło dzienne 17 czerwca, ale przemilczę – i tak kupię) w końcu ujrzał światło dzienne. Chwała niechaj będzie!
Początkowo zastanawiałem się, jaką formę przybierze sama recenzja i jak ją napiszę. Ostatecznie zatrzymałem się na takiej formie, jak poniżej będziecie mieli okazję przeczytać, rozczłonkowywanie na czynniki pierwsze. Czy mi się album podobał? Czy jest tak dobry jak „Born to Die”? Przeczytajcie sami.
Muszę powiedzieć, że Lizzy nie zawiodła i tym razem dając pełnokrwisty album. Ale w tym roku miała (i ma) potężną konkurencję…
Zapraszam do czytania. :)
Czytaj dalej