Baba Jaga, czyli o Don’t Knock Twice słów kilka

Film, który wchodzi bez większego rozgłosu do kin. Do tego horror, czyli gatunek filmowy, który przeżywa swoisty renesans. Z horrorami mam tak, że w zasadzie nie da się mnie przestraszyć, ale i tak je uwielbiam,. Czasem może nawet za bardzo. Dobre, czy złe, zawsze coś znajdę dla siebie. Kocham dziwne kino, kocham dobre kino, ale kocham także bardzo złe kino. Bo kino jest lekiem na wszystko. Na wszelkie choroby i smutki. I to niezależnie czy w reżyserii Akiry Kurosawy czy Eda Wooda.

Od Baby Jagi niczego nie oczekiwałem, a raczej spodziewałem się kiszki, której nie będzie się dało znieść. Opis fabuły zapowiadał nieznośny serwis ogranymi schematami co czasami wcale nie jest takie złe.
Chloe wychowywała się od piątego roku w sierocińcu, gdzie oddała ją matka, gdy miała 5 lat. Po wielu latach powraca i chce ją odzyskać. Po dość krótkiej wymianie zdań odmawia matce i wraca skąd przyszła. Niedługo później z najlepszym przyjacielem idą w okolice starego domu, o którym krążą legendy, wg. których jeżeli się zastuka w drzwi dwa razy to demon przychodzi do naszego świata i zabiera pukającego ze sobą. Młodzi oczywiście zastukali. I się zaczęło.

Punkt wyjścia historii zaiste nie powala, a już z pewnością po opisie. Podchodząc do seansu byłem pełen obaw. Raz, że historia, a dwa, że napisane przez scenarzystów (!) legendarnej już brytyjskiej animacji Tomek i przyjaciele, ale też średniawego horroru Howl z 2015 roku. Więc zasiadłem w spokoju wiedząc, że będzie źle. Nie było. Okazało się, że było całkiem fajnie i przyjemnie.
Owszem – fabuła posiada sporo dziur, ale nie przeszkadza to w odbiorze całości, nieczęsto też mam frajdę z oglądania tak ‚brytyjskiego’ kina. Całość ubrana w mroczny całun dramatu rodzinnego i budowaniu straconego zaufania i więzi między matką i córką.
Aktorstwo jest naprawdę na doskonałym poziomie, czego także nie oczekiwałem.
Przede wszystkim Chloe, w którą się wcieliła Lucy Boynton, która zrobiła na mnie wrażenie już wcześniej w filmie Zło we mnie z 2015 roku, plus w tegorocznym Morderstwie w Orient Expressie ją będziemy mogli zobaczyć. Jej aktorstwo dojrzewa i z pewnością będę ją obserwował, szczególnie, że nie jest aktorką, która szaleje nadekspresyjnym aktorstwem. A to bardzo ważne dla mnie. W jej matkę wcieliła się za to znana tu i ówdzie Kate Sackhoff (pamiętacie jej Dane Walsch z serialu 24 Godziny? A Battlestar Galactica?), której nie zarzucę niczego, a jedynie dodam, że jestem niemalże zachwycony poziomem mimiki jej twarzy. Naprawdę.
Film się opiera głownie na relacji tej dwójki, a jest ona odegrana lepiej niż mogłem sobie wymarzyć, biorąc pod uwagę, że jest to ‚kolejny horror odnaleziony w odmętach sieci’. Muzyka za któą odpowiedzialni są goście od etatowych soundtracków do horrorów robi to, co ma. Jest mroczna, posuwista i ma wprowadzać klimat. Więc jest git. Całe technikalia są poprawne, lecz nie będę piał peanów, bo to nie ma sensu.

Bawiłem się dobrze, ale należy pamiętać, że dziś trudno o straszny horror, a to z pewnością horrorem nie jest. Takie mroczne połączenie filmu fantasy z dramatem i świetnym twistem na zakończenie. No właśnie – zakończenie. Film w którymś momencie zamienia się w pierwszorzędny akcyjniak o ratowaniu córki z opałów, ale końcowy twist to naprawdę kawał filmowej i reżyserskiej roboty. Z pewnością będę czekał na kolejną część, o ile powstanie. Mają we mnie wiernego widza.

Całość prezentuje się zgrabnie, o wyraźnie zarysowanym podziale na trzy akty, oraz utrzymuje w napięciu. Nie jest to film bez wad, irytować może błyskawiczna przemiana bohaterów, ale… świetnie ucharakteryzowany demon, ładne zdjęcia Walii, aktorstwo na brytyjskim poziomie i wciągająca historia równoważą to, co może denerwować. Nie jest źle, mogło być dużo gorzej. Następnym razem może być lepiej.

Mocne 6/10. Bardzo mocne. Jak najbardziej pozytywne zaskoczenie.

PS. Tłumaczenie tytułu pozostawiam bez komentarza. Szkoda strzępić ryja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>