Oscary 2016, czyli prognozy przed Galą

No może troszkę więcej niż kilka. Rok temu wspominałem, że Oscary przestały być poważane przez nasze kręgi. Owszem. W tym roku sytuacja się niespecjalnie zmieniła, a poprzez niektórych twórców, popadła w kretyńską śmieszność, na długo przed rozwinięciem czerwonych dywanów. Mówię oczywiście o rasistowskich domniemaniach wysnutych przez Spike’a Lee.
Ale też podobnie jak w zeszłym roku – uważam, że filmy, które są nominowane do rzeczonego Oscara są dziełami przynajmniej powyżej średniej. Choć wiadomo, zawsze się znajdzie jakiś cholerny wyjątek. Z drugiej strony, bez tego kino nie byłoby tym, czym jest. Faktycznie, Oscary nie porywają mnie już dziś tak, jak kiedyś, gdy to czekałem z wypiekami na twarzy na każdą Galę. Bardziej mnie pociągają nagrody Brytyjskiej Akademii, czy francuskie Cezary, a w ciągu tych 12 miesięcy moje oczy zwróciły się w stronę amerykańskiego festiwalu Sundance, który w moich oczach wyrasta na coraz bardziej pożądany festiwal. Ale wróć – to nie o innych festiwalach filmowych.
Oscary.I tutaj podobnie jak w zeszłym roku – nie wszystkie kategorie uwzględniam, bo… nie. I pamiętajcie, wszystkie typy, wyjaśnienia i inne takie są tylko i wyłącznie moim wyborem i moim punktem widzenia. Mamy prawo się nie zgadzać.

A więc. Cechą rozpoznawczą poprzednich (przynajmniej dwóch) ceremonii, był fenomenalny humor. Jak myślicie – Chris Rock (taak, to ten baran z Godzin Szczytu itd.) sobie poradzi? Jestem daleki od dobrych rokować, ale z drugiej strony mogę swobodnie to zwalić na moją niechęć do tego aktora.
Ale mniejsza już o to. Przejdźmy do tego, co najważniejsze.

NAJLEPSZY FILM
W tym roku wybór jest o wiele prostszy niż rok temu. Przynajmniej tak mi się wydawało na początku.
Mad Max,
Zjawa,
Pokój,
Marsjanin,
Big Short,
Spotlight,
Most Szpiegów,
Brooklyn
.
To są nominowane w tej kategorii tytuły. Mój głos idzie między Marsjanina, a Zjawę. Nie potrafię się łatwo zdecydować. Choćby dlatego, że oba filmy są świetne, zjawiskowe, jeden pełen humoru, a drugi mroczny i przyciężki. Jeżeli chodzi jednak o narzekanie, to mogę trochę sobie nawalić, ale co mi tam.
Pokój to film najbardziej pretensjonalny ze wszystkich na tegorocznej liście. Nie to, żeby był słaby, ale jednak ani mnie to porywa, ani poraża. Taki, co by uzupełnić listę. Most Szpiegów jako film – świetny. W końcu Spielberg. Jednakowoż to właśnie dlatego, że to ten reżyser moje rokowania są niskie. Spotlight ma spore szanse by zostać czarnym koniem całej Ceremonii. Świetny, bardzo staroświecki thriller dziennikarski. Pozostałe dwa tytuły, mimo wszystko, są zapychaczami list. Toteż jeżeli któryś z nich wygra – zjem buta, słyszałem, ze to modne ostatnio.

NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY
Pięciu chłopa, których albo uwielbiam, albo mocno szanuję. Druga kategoria, a już zaczęły się schody.
Leonardo DiCaprio,
Eddie Redmayne,
Matt Damon,
Bryan Cranston,
Michael Fassbender
.
No właśnie. Początkowo mój wydawał się banalny i prostu – Leo, którego uwielbiam od wielu, wielu lat. Rolą w Zjawie tylko mnie upewnił, że jest aktorem wybitnym. Całkowicie i bezwzględnie. Początkowo jednak. Dlaczego? Bo Damon i jego cholerna popisówka w Marsjaninie. Od pewnego czasu uważam, że jemu należy się Oscar (za aktorstwo oczywiście)  choćby i za to, co wyrabiał na planie wszystkich Boune’ów. Nie mówiąc już o Infiltracji (w której to wystąpił u boku… Leonarda właśnie).
I między tą dwójkę rozkładam swój głos.
Jeżeli mamy się spodziewać niespodzianki w tej kategorii, to obstawiałbym Cranstona, bo odwalił chłop kawał piekielnie dobrej roboty. Redmayne jest nominowany chyba tylko dla zasady, a Fassbender, to cóż. Bardzo go uwielbiam, lecz nie pora jeszcze.

NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA
Tutaj wybór od początku był bardzo prosty. Nikt mnie tak nie poruszył w tym roku, jak genialna Charlotte Rampling, której to Oscar się należy niczym dziecku prezent na urodziny. Jest wielką aktorką i wielką aktorką pozostanie. I nie chodzi o to, że nie doceniam Cate Blanchett, czy nawet Saoirse Ronan, bo to między nimi wybierałem, póki nie zobaczyłem filmu 45 lat.
No, ale zanim przejdę dalej muszę nadmienić jedno – Lawrence? Toż to kpina i bardzo żenujący żart. Nie wiem, co mam powiedzieć na ten temat. Owszem, żywię do niej ogromną niechęć, nie lubię jej i uważam, za aktorkę cholernie powtarzalną. To jej kolejna nominacja za identyczną rolę. Trzecia już chyba.
Pusty śmiech.

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
Tutaj wybór również nie przysporzył mi jakichś większych problemów. Może z wyjątkiem tego, że każdemu z nominowanych w tym roku aktorów bym przyznał nagrodę.
Ale mój głos wędruje do Sylvestra Stallone’a. Za to, że utarł wszystkim nosa i pokazał, że jego aktorstwo to nie tylko mit ukryty za krzywą szczęką. Po 40 latach wraca na szczyt. I robi to z hukiem, jakiego mogą mu pozazdrościć najwięksi.
Raz jeszcze wspomnę, że zarówno Mark Ruffalo, jak i Christian Bale, Tom Hardy, oraz świetny Mark Rylance zasługują na Oscara w tej kategorii. Ale to Sly mnie wbił w podłogę.

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
Jennifer Jason Leigh i jej fenomenalny występ w Nienawistnej Ósemce. Reszta może jej tylko podskakiwać. No prawie.
Jeżeli ktokolwiek poza JJL, moim zdaniem, ma szansę na statuetkę, to Rachel McAdams za jej żywiołową rolę w Spotlight.
Króciutko, ale na temat. Pozostała trójka aktorek zagrała, jak powinna, ale jednak to nie wystarcza, a bardzo lubię Kate Winslet, czy Rooney Marę. Nienawidzę odmieniać nazwisk, bo zawsze się zastanawiam, czy robię to poprawnie. Taki offtop.

NAJLEPSZY REŻYSER
Serio? W tym roku dwójka w moim mniemaniu może liczyć na Oscara. Po raz kolejny Alejandro González Iñárritu, któremu to mocno kibicuję i Tom McCarthy. Teraz pora na gównoburzę i kłótnie jak to nie George Miller! A tak to. I nie zmienia to faktu, że uwielbiam nowego Mad Maxa. Po prostu dwóch panów poradziło sobie w tym roku o niebo lepiej. I nie jest tak, że pozostawiam go całkowicie bez szans. Dla mnie pozostanie czarnym koniem tej Gali.
Muszę ze swojej strony nadmienić, że skandalem jest niewyróżnienie choćby nominacją Ridleya Scotta za jego pracę na planie Marsjanina. Skandalem.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY Most Szpiegów vs. Spotlight. I choć stawiam na ten drugi, to nie obrażę się, jeżeli wygra ten pierwszy. Owszem, czarnym koniem całości ustawię Ex Machinę, bo zrobił ten film na mnie duże wrażenie. Bardzo duże. Co do reszty. Straight Outta Compton mimo wszystko nie wychodzi stereotypem poza typowy film biograficzny, miałem okazję oglądać sporo lepszych, a nominacja dla twórców W głowie się nie mieści mi się w głowie nie mieści.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY
To bodaj jeden z najłatwiejszych wyborów. Marsjanin. Dlaczego? Bo pomijając jakość książki, której za arcydzieło nie uważam, jest to przełożenie oryginału na język kina w stopniu mistrzowskim. Wszystko co najlepsze zostało uwydatnione. I ten świetny humor. Zwycięzca jest tylko jeden. Pozostałych opcji nie dopuszczam. Jedynie Big Short  dał mi sporo frajdy z oglądania. I jeżeli ma być jakiś niespodziewany przewrót, to niech padnie na ten film właśnie.
Reszta – typowo. W szczególności Carol, oraz Brooklyn. O Pokoju się wypowiadał nie będę, bo nie rozumiem, ani nie pochwalam jego fenomenu. Film ładny, ckliwy, ale co z tego, skoro niczego głębszego z niego nie wyciągam.

NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
Podobnie jak w zeszłym roku – mam tylko jednego tryumfatora – genialny i wstrząsający Syn Szawła. Film poruszający wszystkie moje uczuć struny. Ciężki i fenomenalny. I naprawdę. W zeszłym roku przełknąłem gorycz i cieszyłem się z wygrania rodzimej produkcji. Mimo, że na nią nie stawiałem wcale. I dalej uważam, że Lewiatan zmiażdżył konkurencję.
Otóż jeżeli w tym roku Syn Szawła beknie, to się, kurde, obrażę. No.

NAJLEPSZA MUZYKA ORYGINALNA
W tym roku rozpisuję sobie sporo głosów na dwie opcje. Tym razem jednak tak nie będzie. Mistrz Ennio Morricone. Wybór jest raczej oczywisty, więc nie sądzę, by było co tutaj wyjaśniać. Jego muzyka nie tylko uzupełniła Nienawistną Ósemkę, ale też nadała temu filmowi taki rys, jaki ma. Jest genialna.
Czarny koń? Mam nadzieję, że takiego nie będzie, ale stawiam na drugim miejscu Jóhanna Jóhannssona za jego cholernie niepokojącą ścieżkę muzyczną do świetnego Sicario.

NAJLEPSZA SCENOGRAFIA
To od początku był trudny wybór. Od początku stawiałem na Marsjanina. Naprawdę. Lecz zarówno epicka scenografia w Mad Maxie, jak i naturalistyczna w Zjawie zrobiły na mnie nie mniejsze wrażenie. I muszę stwierdzić, że zostaję przy Marsjaninie mimo, że cała wymieniona przeze mnie trójka zasługuje na Oscara w tej kategorii. Dlatego też jeżeli którykolwiek z tych trzech tytułów wygra, to nie będę smutny. Wcale, a wcale.
Pozostałe dwa tytuły to filmy raczej statyczne, bez większych fajerwerków.

NAJLEPSZE EFEKTY SPECJALNE
Jest to kategoria zazwyczaj cholernie trudna. Tym razem jest nie jest lepiej. Całą piątka nominowanych filmów zasługuje na tego zakichanego Oscara. Tym razem niby stawiam na Mad Maxa, ale zarówno Gwiezdne Wojny, jak i Marsjanin do spółki ze Zjawą dają radę. A Ex Machina ze swoim oszczędnym efekciarstwem to po prostu miniarcydzieło. Zostanę przy pierwszym typie, ale którykolwiek z filmów nie wygra, to będę usatysfakcjonowany. Tak.

NAJLEPSZE KOSTIUMY
Tutaj wybór jest łatwy – Mad Max, to co zostało zrobione na planie tego filmu przerasta moja najśmielsze oczekiwania. Całą duszą stawiam na niego. Za czarnego konia uważam Kopciuszka. To przepiękna wizualnie bajka.
Ale cóż, w tym roku byłby jeden film, na który bym postawił nawet ponad szalonego Maksa. Byłby, gdyby nie haniebne pominięcie go w nominacjach.
Mówię oczywiście o najnowszym dziele jego najmroczniejszości Guillermo DelToro, czyli oczywiście o wizualnej perełce roku – Crimson Peak. Wstydźcie się tam.

NAJLEPSZE ZDJĘCIA
Niby nic oryginalnego, a stawiam na Emmanuela Lubezkiego i to jego zdjęcia do Zjawy. Ale po protu są to wyżyny kunsztu. Do tego wykorzystanie naturalnego oświetlenia. Arcydzieło i mistrzostwo w pełnej klasie. Nawet nie będę udawał, że stawiam na coś innego. Nie dopuszczam nawet myśli, że cokolwiek innego może wygrać.

NAJLEPSZY DŁUGOMETRAŻOWY FILM ANIMOWANY
Studio Ghibli. Po raz kolejny. Omoide no Marnie, to kawał wzruszającego, ciepłego, ale dość trudnego kina dla młodzieży. Zazwyczaj zawsze stawiam na filmy azjatyckie w tej kategorii i dotychczas za każdym razem przegrywałem. Cóż. Tym razem się to chyba nie zmieni. Ale jednak. Nie rozumiem fenomenu W głowie się nie mieści, niczym mnie to nie zachwyca tak bardzo, żebym stwierdzał, że to faworyt.

NAJLEPSZY PEŁNOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY
I nie, nie jest to Amy. Nie dlatego, że jest to zły film, bo nie jest. Daleko mi po prostu od jarania się typowymi dokumentami. Mamy ich wystarczająco i na pęczki. Osobiście stawiam na Scenę Ciszy. Mroczny i wstrżsający jak poprzedni i ściśle z nim powiązany film tego reżysera – Scena Zbrodni. Tak samo ciężki, tak samo dobry i równie trudny w oglądaniu. Taki mój typ.
To ostatnia kategoria w tym roku.

Widzicie. Pora podsumowania nadchodzi znacznie szybciej, niż myśleliście. Jak nietrudno wywnioskować, moimi faworytami są Zjawa, oraz Marsjanin. Ale kto będzie tryumfował? Jest to bardzo ciężkie do stwierdzenia. Z jednej strony mamy fenomenalne kino na najwyższym poziomie, z drugiej strony puste wydmuszki pokroju Pokoju czy Joy. Nieporozumieniem dla mnie jest AŻ 10 nominacji dla Mad Maxa. Fakt, jest to film świetny i doskonale nakręcony, ale przy całym szacunku do zeszłorocznych blockbusterów. Jeżeli Mad Max zasłużył na 10 nominacji, to Szybcy i Wściekli 7 także. Cóż.
Spotlight i Most Szpiegów, to tytuły, które z całą pewnością mogą namieszać. Pierwszy ze względów czysto kinowych, to naprawdę jeden z najlepszych filmów roku. A drugi, pomijając już to, że to także świetny film, dotyka ulubionej części amerykanów. Ich patriotyzmu. Na ile mam rację i czy mam rację przekonamy się już za kilkadziesiąt godzin. Mimo wszystko czekam niecierpliwie. Choćby po to, by porównać swoje typy z faktycznymi zwycięzcami.
Dziękuję każdemu za dotrwanie ze mną do końca.

Jedna myśl nt. „Oscary 2016, czyli prognozy przed Galą

  1. Jako, że też jestem zapalonym kinomanem pozwoliłem skreślić swoje typy na dzisiejszą Oscarową Galę:
    Film – Zjawa
    Aktor – Leonardo DiCaprio
    Aktorka – Brie Larson (Room)
    Aktor drugoplanowy – Sylvester Stallone (Creed)
    Aktorka drugoplanowa – Alicia Vikander (Danish Girl)
    Reżyser – Alejandro González Iñárritu (Zjawa)
    Film zagraniczny – Syn Szawła (Son of Saul) …. rewelka !!!
    Scenariusz oryginalny – The big short
    Scenariusz adaptowany – Spotlight
    Muzyka – Hateful eight (Ennio … jak stare wino)
    Scenografia – Mad Max
    Kostiumy – Mad Max
    Zdjęcia – Zjawa
    Dźwięk – Mad Max
    Efekty specjalne – Gwiezdne wojny

    Który film upoluje więcej statuetek ? Zjawa czy Mad Max? … przekonamy się za kilkanaście godzin. Relacja z Gali Oscarowej w odkodowanym Canal + od 1:50 z niedzieli na poniedziałek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>