„There will be blood”, czyli pierwszy odcinek drugiego sezonu „True Detective”

Oto jest. Pierwszy wpis z Anglii. Niestety sprzet nie posiada polskich znakow za co z gory przepraszam. Ale nie powinno to sprawic wiekszych problemow.
Konkurs na fanpejdzu trwa w najlepsze, prace naplywaja, co mnie bardzo cieszy. Odzew poki co dosc skromny, ale sadze, ze chetnych bedzie wiecej w ciagu tygodnia.
Podczas, gdy czesc z was pisze juz, badz napisala, ja napisze swoje przemyslenia na temat premierowego odcinka. Poza konkursem oczywiscie. :D
Oczywiscie ostrzegam o spojlerowym stezeniu.

Zatem jest. Poltorej roku czekania, poltorej roku zapowiedzi i dosc enigmatycznej kampanii medialnej. Pierwszy odcinek nadszedl i stanowczo stwierdzam, ze zaspokoil moje oczekiwania. Nie tylko fabularne.

Ale po kolei. Pierwszy odcinek stanowi swoiste wprowadzenie, gdzie przede wszystkim poznajemy naszych bohaterow. Nie powiem, niezla zbieranina. Podoba mi sie.
Na pierwszy rzut dostajemy postac odgrywana przez Colina Farella, Raya Velcoro. Kawal sukinsyna styranego praca i przeszloscia z ktora sobie wyraznie nie radzi. Niewiele sie o nim dowiadujemy i mam wrazenie, ze przez caly sezon odkryjemy tak naprawde tylko czesc z jego jego przeszlosci. Jest rozwiedzionym glina, trudnym, acz kochajacym ojcem syna, ktorego pochodzenie nie jest do konca pewne, gdyz zgwalcono mu zone, a sprawcy nigdy nie znaleziono. Ale dlaczego nie znaleziono? Mozemy sie tylko domyslac z retrospekcji.
W ten sposob poznajemy gangstera Franka Semyona. Przekazuje on Rayowi wiadomosci na temat gwalciciela, ktory w ten sposob zaciaga u niego dlug. Po latach chce zalegalizowac swoja dzialalnosc wielka fuzja na budowe autostrady, lecz na przeszkodzie staje mu zaginiecie wspolnika. Wbrew wszystkiemu to wlasnie on zdaje sie byc najbardziej pozytywna postacia serialu na ten moment.
Ani Bezzerides to bezkompromisowa policjantka z powaznymi problemami rodzinnymi i osobistymi. Jest twarda i nieustepliwa, ale tylko na pierwszy rzut oka. Drecza ja demony przeszlosci i trudna sytuacja. Jej siostra wystepuje w filmach porno, jej ojciec jest przywodca religijnej sekty. Smietanka towarzyska normalnie. Podczas dostarczania dokumentow eksmisyjnych przyjmuje zgloszenie o porwaniu, ktore prowadzi m.in. wlasnie do sekty jej ojca. I to sledztwo bedzie prawdopodobnie rozwijane.
I ostatni z czworki bohaterow to Paul Woodrugh. Policjant drogowki z zolnierska przeszloscia, ktora zostawila trwaly slad na jego psychice. Lapie on aktorke na szalenczej jezdzie samochodem i… tyle. Dowiadujemy sie, ze wynikla z tego afera jakoby odpuscil jej mandat w zamian za loda. Jednak nie dowiemy sie czy to prawda. Przynajmniej nie teraz. Lecz z tego powodu musi isc na urlop do momentu wyciszenia sprawy. Podczas szalenczej (tym razem w jego wykonaniu- celowe powtorzenie) przejazdzki autostrada znajduje trupa. A trupem tym jest nie kto inny jak wspolnik naszego gangstera.

W tym miejscu sie spotykaja nasi bohaterowie. I w tym miejscu konczy sie odcinek. Bedzie sie, cholera, dzialo!

Pierwszy odcinek rezyserowany przez Justina Lina jest klimatyczny, cholernie mroczny i podobnie jak w przypadku poprzedniego sezonu – krecony w bardzo kinowy sposob. Jak ujmowalem to w przypadku poprzedniego sezonu: „To najbardziej kinowy serial wszech czasow”. Lin jest znany z krecenia efekcisrskich, szybkich montazowo filmow akcji (Szybcy i Wsciekli, czesci od 3 do 6 sa jego autorstwa). Tego sie najbardziej obawialem. Na szczescie jest inaczej. Dlugie, panoramiczne zdjecia, powolny, sugestywny montaz i mroczne zdjecia sa najlepsza czescia serialu, ktora uzupelniona mroczna i ciezka muzyka autorstwa T.Bone Burnetta tworzy piorunujace wrazenie.
Aktorstwo jest fenomenalne i nie boje sie tego stwierdzenia. Nigdy nie palalem ogromna miloscia do Farella, ale tutaj pokazuje po prostu klase.
Wspominajac o muzyce nie mozna zapomniec o czolowce. Naprawde kocham Leonarda Cohena i moment w ktorym uslyszalem jego „Nevermind”, czyli pierwsze sekundy serialu daly mi ogromna nadzieje.

Jakie jest moje zdanie? Jest dobrze. Czy lepiej od poprzedniego sezonu? Jeszcze nie czas na takie oceny. Pierwszy odcinek przyniosl ze soba bardzo wysoki poziom wykonania, swietny scenariusz i nieziemski, mroczny, choc nie tak ‚magiczny’ jak w pierwszym sezonie klimat. To wcale nie musi okazac sie wada. O nie. Mamy swietny kryminal z ogromnym potencjalem. Dwie sprawy na glowie, porabanych bohaterow, klimat miejskiej dzungli i przede wszystkim zaciagi na czarny kryminal. Bardzo czarny, kino noir sie klania. Jestem ciekaw, jestem zaspokojony, a moja ciekawosc siega zenitu.
Nie zgadzam sie ze slowami krytyki, bo ocenic serial po pierwszym odcinku, wprowadzajacym do nowej historii nie daje wlasciwego efektu. Ja oceniam, ale wiem, ze to sie moze zmienic. Dostalismy 60 minut wsiakajacego klimatu i nieprzyjemnych bohaterow, choc przyznam – Ray i jego kastet to chyba najlepsza scena odcinka + jego rozmowa z Frankiem w barze. Miazga. Pamietajcie, „poleje sie krew” jak napisalem w tytule. Oj poleje.

Ocena pierwszego odcinka? Mocne 8/10. Swietne dialogi, smolisty klimat, genialne zdjecia i bardzo dobre aktorstwo uzupelnione doskonala muzyka i ciekawym scenariuszem daja spore nadzieje. Tyle ode mnie.

PS. Celowo pominalem czesc waznych dla fabuly postaci i wydarzen, bo jak znam zycie kilka osob bedzie czytac bez ogladania odcinka mimo wszystko. Dla was wiec pozostaje nic innego jak odpalenie w tym momencie na waszych ekranach serialu i uzupelnienie brakow. Pozdro! :D

PS2. Wysylajcie dalej prace na fanpejdzu „Detektywa”, oplaca sie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>