Remember me, when I’m gone… – „Szybcy i Wściekli 7″

Jak zapowiedziałem, tak i robię. ”Szybcy i Wściekli 7” idą pod ruszt pisarza. To jest pierwszy z tych dwóch wielkich blockbusterów tego roku, które mnie tak bardzo urzekły. Ja wiem, że pomijam ”Avengers: Czas Ultrona”, czy ”Jurassic World”, ale oba te filmy nawet nie dorastają do pięt ”Mad Maxowi” i recenzowanemu tytułowi. Ale nie mam zamiaru wdawać się w polemikę. Po prostu ja tak sądzę i już. Każdy ma prawo do swojego zdania koniec końców. A ja, mimo wszystko, jestem ogromnym fanem tej serii. I ten film mnie nie zawiódł. Oj nie. Jeśli jesteś miłośnikiem szybkiej jazdy, miłośnikiem tych filmów, jeżeli uwielbiasz szybkich i wściekłych, to zapraszam do czytania. I wszystkich innych oczywiście też.

Czytaj dalej

Rozpierducha w rytmie spalin, czyli „Mad Max: Na drodze gniewu”

Po premierze nie chciałem pisać o tym filmie ze względu na potężną ilość tekstów. Siedziałem w kinie jak wryty. Wszedłem jako dorosły facet, ale wyszedłem jako 13-14 letni dzieciak, który chce jak najszybciej rozładować natężenie emocji poprzez dziki rozpierdziel. Gdziekolwiek, jakkolwiek. Tak drodzy państwo, najnowszy Mad Max to druga niczym niezobowiązująca rozpierducha w tym roku jaką miałem ogromną przyjemność oglądać. I doprawdy – ciężko mi zdecydować, która lepsza. Faktem jest jedno, oba filmy były genialne i obu poświęcę oddzielny tekst. Ale zacznijmy od tego drugiego. W końcu w każdym drzemie dziecko, nieprawdaż? Nawet jeśli się odzywa podczas oglądania supeprodukcji dla dorosłych. Ale co tu ukrywać – to w końcu Szalony Max!

Czytaj dalej

Koszmar wojny jako baśń, czyli o „Labiryncie Fauna”

Guillermo del Toro, człowiek niepokorny. Artysta, wizjoner i przede wszystkim człowiek pełen nieposkromionej pasji i miłości do kina. To widać w jego filmach. Dzisiaj siegne po jego najgłębsze i moim zdaniem najdoskonalsze dzieło jakie stworzył. Piorunujący i wstrząsający dramat fantasy w wojenno psychologicznym sosie. Mam wrażenie, że porywam się z motyką na słońce ze względu, że ciężko opisać uczucia, jakie towarzyszą mi podczas oglądania tej produkcji. Bardzo ciężko. Jest to jeden z tych tytułów, które u mnie zostawiły trwały ślad na duszy i psychice. Będzie sporo o miłości, o uczuciach. Nie zabraknie także przemyśleń własnych. Będzie po prostu tak, jak lubię najbardziej. O miłości mej do kina zaczytujcie się w mych słowach. Gwarantuję, ten tekst jest bardzo osobisty. Zapraszam!

Czytaj dalej

TOP 10, część IV – komedia (część I)

Po długiej przerwie wracam z listą TOP. Tym razem ruszam gatunek, którego szczerze nienawidzę i… mimo to w jednym TOP10 się nie zmieściłem. Dziwne, jak ciężko jest wybrać 10 tytułów, które postawi się ponad inne. Nawet w gatunku, którego szczerze nie cierpię. Z dwojga złego wybrałem najprostsze wyjście i ta lista nie będzie zawierać filmów starszych niż 40 letnie. Wybór nie był łatwy. Szczególnie, gdy dociera do Ciebie, że tyle dobrych komedii widziałeś. Każdy lubi się jednak śmiać. Nieprawdaż? Dodam jedynie, że parodii tutaj nie znajdziecie. Parodie to oddzielny typ kina, który też kiedyś przemielę na TOP 10. Jak zwykle nie ma tutaj podziałki od najlepszego do najgorszego. Jest po prostu wszystko.

Czytaj dalej

„There will be blood”, czyli pierwszy odcinek drugiego sezonu „True Detective”

Oto jest. Pierwszy wpis z Anglii. Niestety sprzet nie posiada polskich znakow za co z gory przepraszam. Ale nie powinno to sprawic wiekszych problemow.
Konkurs na fanpejdzu trwa w najlepsze, prace naplywaja, co mnie bardzo cieszy. Odzew poki co dosc skromny, ale sadze, ze chetnych bedzie wiecej w ciagu tygodnia.
Podczas, gdy czesc z was pisze juz, badz napisala, ja napisze swoje przemyslenia na temat premierowego odcinka. Poza konkursem oczywiscie. :D
Oczywiscie ostrzegam o spojlerowym stezeniu.

Czytaj dalej