Oscary 2015, czyli prognozy przed Galą

Namawiano, namawiano, zachęcano i zachęcano, toteż przyszła kolej na moje prognozowanie.
Jak wiadomo, w ostatnich czasach Oscary przestały się cieszyć wśród wielu z nas blogerów, recenzentów i kinomanów poważaniem. Dlaczemu? A bo pieniądze, bo poprawność, bo tamto, siamto, sramto i kto wie co jeszcze, a dla mnie… Cóż, dla mnie to przede wszystkim znakomite show, umiejętnie poprowadzone i mimo wszystko, filmy doceniane przez Gildię są raczej filmami powyżej średniej i zasługujące w ten, czy tez inny sposób na wyróżnienie. Choć faktycznie przyznam, że coraz częściej się zgodzić z niektórymi wyborami (m.in. zeszłoroczny tryumf ”12 Years a Slave” jest dla mnie co najmniej dyskusyjny, tudzież morze nagród dla ”Grawitacji”, choć bardzo ten film lubię). Osobiście wolę Cezary i BAFTA, trochę mniej Złote Globy (dopadła je także Oscarowa moda na upolitycznianie), choć i tak najbardziej cenię sobie chyba festiwal w Cannes i jego palmy. Ale jednak wracając do tematu przewodniego – Oscary. Mimo wszystkich wad, gadania i narzekania to wciąż najważniejsza filmowa nagroda na świecie i tak też będę uważał, nie jest ważne co się woli, prestiżem póki co żadne inne wyróżnienie Oscarom nie dorównuje nawet. Takie jest moje zdanie i nie sądzę by potrzebna była chamska polemika na temat tego, czy mam rację, czy nie. W moim wysokim mniemaniu ją mam, toteż na tym warto zakończyć.
Poniżej znajdziecie garść moich Oscarowych przewidywań, aczkolwiek, co po pierwsze, są one wszystkie pisane z całkowicie prywatnego punktu widzenia – mojego, a po drugie – omijam część kategorii, które mnie tak szczerze kompletnie nie interesują.

Ale zacznę od dupy strony! Gdy usłyszałem, kto będzie prowadził tegoroczną galę oscarową na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, bowiem Neil Patrick Harris jest fenomenalnym aktorem i ciekawą osobowością, choć… sam wybór jest cholernie przewidywalny i do bólu poprawny politycznie. Koniec końców NPH jest gejem i tego nie ukrywa wcale, a wcale. Zeszłoroczna prowadząca jest lesbijką, to w tym roku dostaniemy geja. Bardzo proste, nieprawdaż? A jednak wybór i tak mnie niezmiernie ucieszył, toteż czekam niecierpliwie na samą Galę. Tak więc przejdźmy do części właściwej.

NAJLEPSZY FILM
W tym roku mamy zatrzęsienie filmów, które mi się cholernie podobały, toteż mój wybór nie był wcale tak oczywisty. 8 filmów, z czego 4 to dzieła dla mnie znakomite (Birdman, Grand Budapest Hotel, Snajper i Teoria Wszystkiego), 2 naprawdę dobre filmy (Whiplash i Boyhood – nie, nie jaram się tymi filmami), jeden powyżej przeciętnej, czyli Selma o Martinie Lutherze Kingu, wyraźnie pod Oscary oczywiście, no i jeden kompletny gniot bez wyrazu, którego wręcz nienawidzę i nie wiem, jakim cudem się znalazł na liście nominowanych do Oscara w tej kategorii. A mowa jest tu oczywiście o uwielbianym przez masy filmie Gra Tajemnic, którego to zwyczajnie nie trawię i uważam za zwykłą wydmuszkę, do tego naciąganą. Tak więc ruszyłem za głosem serca i wybrałem film, który uważam za arcydzieło, a mowa oczywiście o fenomenalnym kryminale Grand Budapest Hotel w reżyserii Wesa Andersona. Ten film to arcydzieło kompletne dla mnie.

NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY
Pięć nazwisk, cztery znakomite role i jeden Benedict Cumberbatch, którego nie cierpię, ale uważam, że tą rolą i tak nie zasłużył sobie na Oscara. I tutaj po raz pierwszy spotkałem spory, ale to bardzo spory problem. Dwie kreacje aktorskie i dwa znakomite filmy, mówię tu o genialnym Michaelu Keatonie w filmie Birdman i wybitnym wręcz Eddiem Redmayne w filmie Teoria Wszystkiego. I tym razem przegrywam. Niby postawiłem na Keatona, ale Redmayne rolą Richarda Hawkinsa po prostu zmiażdżył wszystkich poza Keatonem i zdecydować nie umiem. A mówią, że to płeć piękna ma problemy z jasnymi decyzjami, eh te stereotypy. Jedźmy dalej.

NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA
Tutaj wybór BYŁ prosty, w zeszłym roku nikt mnie tak nie zauroczył jak Rosamund Pike w Zaginionej Dziewczynie. A dlaczego BYŁ prosty? Cóż, bowiem kolejny raz wszystko popsuł film Teoria Wszystkiego. Felicity Jones również zdeklasowała konkurencję i wszystko by było dobrze gdyby nie… Julianne Moore i jej fenomenalny występ w dramacie Still Alice. I w ten sposób z łatwego wyboru zrobił się niemalże orzech nie do zgryzienia, lecz – wybieram panią Pike. To po prostu klasa sama dla siebie. Nie myślcie, że pominąłem pozostałem dwie panie, aczkolwiek rola Reese Witherspoon mnie jakoś nie powaliła, choć to kawał doskonałego aktorstwa, a Marion Cotillard Oscara już ma (wiem, że to głupie, ale jednak).

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
Ta kategoria mnie mało do zawału nie doprowadziła. Każdemu z tych pięciu panów bym dał Oscara. Cholera jasna, dawno nie miałem tak trudnego wyboru, naprawdę i mówiąc szczerze najchętniej bym srał cały ten biznes i dał sobie spokój z tymże artykułem, ale nie. Jest robota, jest chęć podzielenia się z wami moimi wypocinami, toteż mam zamiar słowa dotrzymać. Pięć nazwisk, Edward Norton, Ethan Hawke, Mark Ruffalo, Robert Duvall i J.K.Simmons w tym roku zmasakrowali system całkowicie pozostawiając za sobą jedynie zgliszcza. Ale pewnie zadajecie sobie pytanie, jaki był mój wybór, nieprawdaż? Otóż zapewne najmniej spodziewany, ale najbardziej zasłużony – Robert Duvall i jego doskonały i pełen pasji występ w sądowo-obyczajowym dramacie ”Sędzia”.

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
Tutaj chyba miałem najmniej problemów, spośród piątki nazwisk jedynie Patricia Arquette prawdziwie mnie zachwyciła swoją znakomitą rolą w filmie Boyhood, a przecież ten film powstawał 12 lat! Ktoś może mi zarzucać, jakże to mogłem nie wybrać Meryl Streep, czy też Emmy Stone, otóż mogłem. Meryl Streep nie pokazała swoją rolą w filmie Tajemnice Lasu niczego wielce nadzwyczajnego, a Emma Stone mimo iż zagrała fenomenalnie to nie ma co się równać z Patricią. W tym roku królowa w tej kategorii może być tylko jedna.

NAJLEPSZY REŻYSER
Zawsze mam sporo problemów z tą kategorią (Bogu dzięki, że Clint Eastwood w tym roku obszedł się bez nominacji!). W tym roku nie było inaczej, ale mimo to decydująca rozgrywka odbyła się między fenomenalnym, genialnym i błyskotliwym Wesem Andersonem (Grand Budapest Hotel znów), a wspaniałym, uczuciowym i cholernie lirycznym Alejandro Gonzálezem Iñárritu (genialny Birdman). I na kogo postawiłem? Głos swój oddaję mimo wszystko na Wesa Andersona. Moja miłość do jego kina jest niezmienna od wielu, wielu lat.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY
Tu sytuacja była identyczna jak powyżej (Grand Budapest Hotel vs. Birdman) do momentu pojawienia się w kinach filmu Nightcrawler, który zmasakrował mi cały mój perfidny plan. Ciężko wybrać tak naprawdę, gdy w puli znajdują się trzy dzieła niesamowitej klasy i jakości. Doprawdy. I to nie jest tak, ze pozostałe dwa filmy (Foxcatcher Boyhood) poszły w cień, po prostu nie i tyle. Co w końcu wybrałem? Pewnie się domyślacie, znów wygrała moja wielka miłość do Wesa Andersona i jego Grand Budapest Hotel. Film wspaniały, a osoba reżysera i scenarzysty w jednym zasługuje na przynajmniej jedno z tych wyróżnień.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY
Snajper, taki był mój wybór, naprawdę, lecz później miałem przywilej zobaczyć znakomity dramat biograficzny Teoria Wszystkiego i wybór przestał być tak oczywisty. Nominacja dla Gry Tajemnic to skandal, książka mi się podobała, a film jest żenujący i nie wiem, za co i dlaczego takie coś ma dostać Oscara. Tfu! Jeśli zaś chodzi o film Wada Ukryta to książki nie czytałem, ale film AŻ takiego wrażenia na mnie nie zrobił, choć ocenę zawyżyłem dla niego o całe oczko. A Whiplash to dzieło broniące się jako film przede wszystkim, bowiem ekranizacją książki jest dość, no. Po prostu lepszy od książki moim skromnym zdaniem. Tak więc dwa pierwsze tytuły zasługują na Oscara. Z niewiadomych przyczyn skłaniam się bardziej ku Snajperowi, bowiem ostatnimi czasy zakochanym jest w Teorii Wszystkiego.

NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
Wybór jest tak prosty jak tylko można. I nie, nie jest to Ida. Nie jest, ponieważ ten film ani mnie nie porwał, ani nie zachwycił, ani tym bardziej na Oscara nie zasługuje. Choć to jeden z najlepszych polskich (i nie tylko!) filmów ostatnich lat, ale dość by rzecz, że nie ma co się równać z niesamowitym gruzińskim dramatem wojennym Mandarynki, który to mnie urzekł w stopniu niesamowitym i dogłębnie poruszył. Ale kto obserwuje mojego bloga zna zwycięzcę tej kategorii, to genialny, fenomenalny i zakrawający na arcydzieło rosyjski psychologiczny dramat Lewiatan w reżyserii doskonałego Andrieja Zwiagnicewa, któremu Oscar należał się za sam debiut, czyli dramat Powrót.

NAJLEPSZA MUZYKA ORYGINALNA
I tutaj mam zgryz od początku, bo z jednej strony genialny Hans Zimmer z jego muzyką do filmu Interstellar, a z drugiej strony niesamowicie uczuciowy Alexandre Desplat i jego muzyka do…a jakże! Grand Budapest Hotel. I tutaj mam zgryz, bowiem Desplat napisał muzykę także do najbardziej znienawidzonego przeze mnie filmu roku 2014, czyli Gry Tajemnic, mało tego, jest i za nią nominowany do Oscara, co daje mu dwie nominacje w tej samej kategorii w jednym roku, a jeśli i to was nie rusza, to powiem, że i ta muzyka jest po prostu fenomenalna. Skoro bitwa toczy się między dwoma muzycznymi światami, to… Zimmer, a dlaczego nie Desplat? Ponieważ… Alexandre jest znacznie bardziej utalentowanym muzykiem od Hansa, ale to właśnie Zimmer muzyką do Interstellar po prostu mnie urzekł, choć po cichu liczę na Oscara dla Desplata, to stawiam na Zimmera. Więc znów pół na pół. A niech to! Desplat i muzyka do Grand Budapest Hotel. Postanowione.

NAJLEPSZA SCENOGRAFIA
Interstellar
tym razem, choć walka w mojej głowie była ciężka, bowiem scenografia w Grand Budapest Hotel wręcz błyszczy, to właśnie w filmie Christophera Nolana jest to coś… Pomijajac oczywiście to, że i sam film uwielbiam. Interstellar to mój typ i pokonał takie filmy jak Gra Tajemnic, tytuł powyższy (w końcu coś!), Mr. Turner i Tajemnice Lasu.

NAJLEPSZE EFEKTY SPECJALNE
Interstellar
po raz drugi. Nolan prawdopodobnie znów będzie rządził na polu technicznym. Ja wiem, tutaj można sporo dyskutować, bowiem w zeszłym roku byliśmy świadkami fenomenalnych efektów specjalnych. Ewolucja Planety Małp wymiata nie tylko na tym polu, efekty do drugiej części Kapitana Ameryki są po prostu przepiękne, Strażnicy Galaktyki to typowa popisówka, ale za to kolejni X-Meni byli najpoważniejszym konkurentem dla Interstellar, bowiem efekty specjalne w tym filmie to mini arcydzieło w swojej klasie. Ale naturalizm i przede wszystkim Nolanowski minimalizm wygrał. Itlerstellar rulez!

NAJLEPSZE KOSTIUMY
Grand Budapest Hotel
znów. Wdzianka bohaterów tego filmu i dbałość o ich bogate (w tym wizualnie) szczegóły po prostu wygrała ze wszystkim. Film genialny pod każdym względem. Znów po prostu brak jakiegokolwiek logicznego podejścia. Owszem, lecz jeśli chodzi o kostiumy, to w tym roku z powyższym tytułem konkurować może tylko Czarownica, bowiem kostiumy tam są naprawdę piękne. Jednakoż mój głos idzie w stronę Grand Budapest Hotel. Już się to nudne robi, prawda? Wszędzie ten cholerny film, ale…

NAJLEPSZE ZDJĘCIA
Grand Budapest Hotel
, nieprawdaż? I baardzo długo byłem tego pewien, aż do momentu premiery Birdmana. Ten film to jeden wielki operatorski eksperyment, a co najlepsze – cholernie udany eksperyment. Tak więc kolejny raz te dewa fenomenalne filmy ze sobą się spierają,a ja tak naprawdę nie wiem, co począć. Koniec końców stawiam na Grand Budapest Hotel bowiem i tutaj styl jego kręcenia jest zdrowo porąbany. A co się w stawce jeszcze liczy? No cóż, kolejny raz pomijam naszą Idę, pomijam także znakomite zdjęcia do równie znakomitego filmu Mr.Turner, oraz zdjęcia do filmu Niezłomny. Mój wybór jednak wcale taki oczywisty nie jest, bowiem jeżeli Birdman zgarnie Oscara to wcale płakał nie będę.

NAJLEPSZY DŁUGOMETRAŻOWY FILM ANIMOWANY
Kaguyahime no Monogatari
, czyli studio Ghibli, a jakże. Animacja, która jest arcydziełem wybitnym. W całości ręcznie narysowana, plastyczna, przepięknie zgrana i fenomenalnie ubarwiona muzyką. Japończycy kolejny raz pokazują, że nie ma im równych. Choć amerykanie w tym roku dobrze się obstawili, to nie mają się z kim równać. Wielka Szóstka to najlepszy z filmów, które tam poza powyższym się znajdują. Jak Wytresować Smoka 2 ode mnie ma ocenę 5,5/10, bowiem zwyczajnie nie rozumiem jego fenomenu, a Pudłaki to dla mnie bezsensowny bełkot, którego zwyczajnie nie rozumiem i chyba rozumieć nie mam – 4/10, tyle ode mnie. Przyznam, że nie widziałem filmu Song of the Sea, ale zapowiada się dzieło niesamowite – mimo wszystko obstaję przy pierwotnym wyborze.

NAJLEPSZY MONTAŻ
Snajper
jest moim wyborem, aczkolwiek jego głównym przeciwnikiem jest Grand Budapest Hotel oczywiście. Tutaj zwyczajnie daruję sobie rozpisywanie się, ponieważ powyżej napisałem już sporo, a poniżej zostało jeszcze kilkanaście linijek do przeczytania. To już stricte techniczne sprawki, ale jednak one są dla mnie ciut ważniejsze niż krótkie metraże.

NAJLEPSZY MONTAŻ DŹWIĘKU
Interstellar
przed wszystkim i tutaj konkurencji nie miał. I to z całym szacunkiem dla przeciwników, a wśród nich jest Birdman, który jak już wiecie jest dla mnie fenomenem pełnej skali. A poza tym mamy tutaj jeszcze trzecią część Hobbita (jest to jedyna nominacja, ha-ha-ha), Niezłomny, oraz Snajper. I w ten sposób dochodzimy do ostatniej ważnej dla mnie kategorii, czyli…

NAJLEPSZY PEŁNOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY
Virunga
deklasuje wszystko. Doskonały film dokumentalny. Osobiście nie trawię filmów o ochronie zwierząt z kilku względów. Niestety, ale naprawdę niespecjalnie mnie one obchodzą (i tu bez hejtu, tak po prostu mam), po drugie nienawidzę ekologów, a w szczególności Greenpeace, po trzecie jeszcze bardziej nienawidzę obrońców praw zwierząt, a w szczególności PETA, no i po czwarte, to, co ci ludzie robią nie ma dla mnie żadnego znaczenia, a kręcenie o tym filmów jest dopiero głupotą. I tutaj zaskoczenie. Od czasów fenomenalnego Grizzly Man żaden dokument w tych klimatach mnie tak nie wciągnął, szczególnie, że tym razem jest to film o małpach, za którymi lekko mówiąc – nie przepadam.

No i przyszedł więc moment podsumowania. Całość zajęła mi trochę czasu, ze 4 godzinki, troszkę ponad, a to i tak szybciej, niż się spodziewałem. Zeszły rok był obfity w filmy dobre, mniej dobre, ale także te wybitnie dobre i wybitnie kiepskie. Powyższy zbiór jest zbiorem kompletnie i całkowicie dyktowanym przez moje miłości, a nie to, jak prawdopodobnie będzie. Obstawiam, ze największym przegranym będzie mój ukochany i wychwalany na prawo i lewo Grand Budapest Hotel i prawdopodobnie Birdmanowi też się oberwie. Tryumfować będzie najprawdopodobniej Boyhood wraz kompletnie pominiętą na Złotych Globach Grą Tajemnic. Interstellar do podziału zapewne zgarnie większośc technicznych nagród, a ja się obejdę smakiem i skończę z gulą w gardle. No cóż – miłość do kina sporo poświęcenia wymaga. Warto było to napisać? Jestem pewien, że tak, mimo iż nie ma tu niczego wybitnie odkrywczego, to jest co poczytać. Dzięki Ci drogi czytelniku, że i tym razem dotrzymałeś mi towarzystwa aż do samego końca, a za ewentualne błędy szczerze przepraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>