Traumatyczne przeżycie, czyli „W pogoni”

Długo się zabierałem do tego filmu. Bardzo długo, możliwe, że dobrze na tym wyszedłem. Dlaczego? Bo mój filmowy gust się utwardził, a ilość zwyrolstwa, jakie obejrzałem w ciągu tych 6 lat od kiedy usłyszałem na tym filmie skutecznie mnie znieczuliły. W każdym razie tak sądziłem.
Wiele razy wspominałem, że oglądane przeze mnie produkcje są, lekko mówiąc, ryzykowne pod względem estetyki i jakości, a na pewno daleko poza granicą dobrego smaku. No cóż, znieczuliły mnie na rzeczy wyprawiane na ekranie skutecznie. Może to za sprawą idiotyzmu, beznadziejnego wykonania, czy po prostu głupawą historią. Nie mi to oceniać, natomiast wiem, jaki to na mnie wywarło wpływ w ciągu lat. Nie jestem do końca przekonany, że pozytywny.

Koreańskie kino od pewnego czasu robi mi swoistą sieczkę z mózgu, nie powiem. Po prostu ich kinematografia wyrosła na jedną z najlepszych z jakimi mam do czynienia na co dzień, a zapewniam, oglądam sporo, a obejrzałem sporo więcej. I też nie jestem przekonany, czy to powód do dumy.
W każdym bądź razie… Zasiadłem do tego filmu po uprzednim już obejrzeniu thrillera ”Morze Żółte” tego samego reżysera. I dodam, że ten film także wywarł na mnie przeogromne wrażenie i dał bardzo sporo do myślenia. Tak więc po obejrzeniu tego filmu ochoczo zabrałem się za oglądanie jego poprzednika, czyli recenzowanego tutaj thrillera „W pogoni”. Jeśli kino może maltretować, to ten film jest na poziomie druida w tym fachu.
Nie wiem, jak opisać historię tak, aby nie zaspojlerować. Ale nich będzie…
Pewnemu alfonsofwi (przy okazji byłemu policjantowi) znikają dwie dziwki. Zaczyna więc podejrzewać, że ktoś je porwał i sprzedał. Zaczyna się denerwować, bowiem szefostwo żąda od niego kasy. Chcąc nie chcąc musi zacisnąć pasa i załatwić kasę w trzy dni. Wysyła więc chorą panienkę, Mi-Jin, do klienta, lecz po kilkudziesięciu minutach zaczyna go łączyć ze zniknięciem poprzednich dziewczyn i zleca jej by napisała mu adres gościa, gdy do niego przyjedzie. Pech chce, że w jego domu nie ma zasięgu… Tak zaczyna się spirala wydarzeń, która zakończy się nie do końca tak jak byśmy chcieli. Zacząć tylko od tego, że facet, który zamówił Mi-Jin jest psychopatycznym mordercą. Więcej nie napiszę, by nie zdradzać szczegółów.
Hong-jin Na, reżyser obrazu debiutował nim (!!!) i zrobił to w takim stylu, że ho ho… Mało tego, napisał także scenariusz do tego filmu. W rolach głównych znaleźli się uwielbiany przeze mnie Yoon-seok Kim w roli alfonsa Juung Ho i znakomity Jung-woo Ha w roli psychopaty Young-min. Panowie stworzyli duet genialny. Dla ich pojedynku warto zobaczyć ten film. I to naprawdę warto. Reszta jest już kwestia sporną, bo o ile sam film prezentuje najwyższy poziom realizatorski i fabularny to niestety jest tak dołujący i wisielczy, że zgrozo. I z tego powodu większość widzów zwyczajnie da sobie spokój z seansem. To taka swoista selekcja naturalna. Bardzo w gruncie rzeczy przydatna. Ale ciągnąc wywód dalej…
Cały ten przygnębiający klimat idealnie podkreśla muzyka i zdjęcia. O ile muzyka jest, nie tyle typowa, co po prostu dołująca to zdjęcia nadają wyrazu całemu filmowi, a kręcenie scen w deszczu są dla mnie wisienką na torcie całego obrazu.
Nie przeciągając muszę powiedzieć jedno… Ten film nie tyle zrobił na mnie ogromne wrażenie, co po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu po prostu mną dogłębnie wstrząsnął (z wyjątkiem może tegorocznego ”Lewiatana”, choć nawet ten tytuł jest niczym w porównaniu do tego). Nie jestem pewien, czy jeszcze kiedyś wrócę do tego tytułu. Nie dla tego, ze jest zły, bo taki nie jest, to fenomenalny thriller, choć straszliwie dołujący. Nie wrócę ze względu na to, że zapewne oglądając całość kolejny raz będę się czuł beznadziejnie, bowiem należę do osób, które uważają, ze dwa obejrzenia filmu (pierwsze by obejrzeć, drugie, by spojrzeć na całość z perspektywy wszechwiedzącego narratora) to najlepszy sposób na opanowanie filmu.
Dobra, bo zaczniecie się czepiać, że nie wymieniłem minusów, ale czy naprawdę muszę szukać dziury w całym? Mi wszystko pasowało, ale wyłapałem, że ludziom nie podoba się zachowanie władz i policji. Dla mnie to bzdura, ale kto wie… Nielogiczności wydarzeń za grosz, wszystko dopięte na ostatni guzik i naprawdę, nie chce mi się szukać. To po prostu rzetelnie zrealizowany film, bez typowego ”na odwał”.
Tak więc podsumowując stwierdzam jedno, to było traumatyczne przeżycie. Bardzo. Mało mnie rusza, naprawdę (bywam płaczliwy, ale to ze względu, ze lubię ckliwe historyjki, choć nie wszystkie – zaznaczam), ale ten film wszedł w głąb mojego umysłu i za cholerę nie chce zostawić. Lubię takie uczucie. Nawet jeśli nie jest ono wcale pozytywne.
Pozostaje pytanie czy polecam. Cóż, z całą pewnością polecam, lecz jedynie widzom o mocnych, cholernie mocnych nerwach i miłośnikach kina koreańskiego. Ci będą przygotowani, choć troszkę, na seans. A co do oceny… Bardzo mocne 9. Bardzo mocne. Sam się dziwię, że tak zareagowałem na ten film i stąd też taka ocena.
Mocne kino, doskonały scenariusz, psychologia i motywacja postaci, wykonanie, oraz doskonałe aktorstwo to najlepsza zachęta i dostateczne wyjaśnienie oceny. Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>