Ekscentrycza miłość, czyli „Ai no mukidashi”

Po ostatnich dyskusjach odkurzam jednego z moich mistrzów kina japońskiego, typa, który zwie się Shion Sono. Uwielbiam gościa, bez wyjątków w sumie. Rzeczy, które on wyprawia na ekranie są… dziwaczne. I zwyczajowo dość długie. Większość z was może go nie kojarzyć, lecz dam sobie uciąć co nieco, że znacie jego „Klub Samobójców”. Choćby ze słyszenia.

W 2009 roku premierę miał jego nowy film, co mnie zaskoczyło, to w sumie abstrakcyjny… komediodramat z elementami kina romantycznego.
Film, którego cholernie się bałem, ze względu na to, że uwielbiałem twórczość Sono. Tu nagle wyskoczył z filmem mieszczącym się w ramach komedii romantycznych, produkcją, która trwa…237 minut, tak, 4 godziny.
O czym może opowiadać czterogodzinna epopeja romantyczna (jeśli nie jest filmem z bollywood?). Cóż, jak to (NA SZCZĘŚCIE!) bywa u tego reżysera, jest to film przepięknie porąbany i wręcz posrany.
Ot z grubsza historia prezentuje się następująco: Jest sobie Yu, kilkunastolatek, który właśnie stracił matkę. Jego ojciec pod wpływem tego wydarzenia postanawia zostać… księdzem. A prowadzi to do zmuszania syna do codziennych spowiedzi, a jako, że Yu raczej spokojnym chłopakiem jest, to zaczyna wymyślać grzechy, by mieć się z czego spowiadać, a po jakimś czasie… zaczyna je popełniać. Yu uczy się także fotografować, pięknie prawda? Jest jeszcze lepiej, wierzcie na słowo. Dodam, że młody fotografuje kobiece majteczki, zakochuje się w pięknej dziewczynie, która nazywa się Yoko, ale niestety jej matka ma w planach poślubić jego ojca. Dodam jeszcze, że pojawi się Aya Koike, członkini kościoła Zero (który bardziej przypomina sektę), która będzie chciała zwerbować rodzinę Yu. Zdaje się wam, że nawaliłem spojlerami? Bynajmniej. Całość to niezła alegoria do Biblii (!!!!), całość ukwiecona jest bajeranckim humorem, zadziwiającymi pokazami naprawdę brutalnej przemocy (momentami) i doskonałym przekładem różnych wierzeń. Mniam!

Strona techniczna to swoiste mini arcydzieło. Dziwaczny, momentami teledyskowy (by zamieniać się w stateczny) montaż. Całość daje fenomenalny efekt. Dzięki temu całość nabiera wręcz genialnego stylu, który nie pozwala się nudzić. Przede wszystkim jest to zasługa Sôhei Tanikawy, który jest stałym współpracownikiem Shiona Sono, a dzięki temu oboje doskonale zna jego styl i wie, czego chce. Chłopaki się doskonale uzupełniają. Co szczególnie zwróciło moją uwagę to muzyka autorstwa Tomohide Harady, kolejnego stałego współpracownika reżysera. Dziwaczna, momentami wręcz abstrakcyjna muza, która doskonale podkreśla cały dziwaczny klimat filmu. Taak, to dziwadło jest niezwykłe.
Całość nabiera dla mnie wręcz ekscentrycznego klimatu, a szczególnym tego przykładem jest… aktorstwo. Jest wręcz wybitne.
Takahiro Nishijima, debiutant na wielkim ekranie. Miażdży. Doskonałe oddanie postaci, jej tragikomizm i dziwactwo. Jest to aktorstwo odpowiednio teatralne, aczkolwiek to akurat na wielki plus.
Partneruje mu piękna Hikari Mitsushima, jedna z najbardziej znanych gwiazdeczek z Japonii. Naprawdę nie przepadam za nią, ale nie ujmuję jej umiejętności. Tutaj nie zawiodła. Pozostała obsada, czyli m.in. Sakura Andô, Jai West i fenomenalna (!!!) Makiko Watanabe nie odstaje od reszty, a w przypadku ostatniej pani, kradnie wręcz show.

Podsumowując całosć… jest to film doskonały. Niesamowity, na swój sposób piękny. Czterogodzinna epopeja, która sprawia wrażenia pola bitwy i nieustannej miłosnej potyczki. Oglądając ten film odczuwam wielką frajdę. I gwarantuję, że nie będziecie znudzeni, a całe 4 godziny miną migiem i „na raz”. Gorąco polecam, ten film to kwintesencja kina Shiona Sono podana w dziwacznym, cholernie abstrakcyjnym sosie, a jednocześnie dużo łatwiejsza w odbiorze od większości jego filmów. Ten film to dla mnie arcydzieło kompletne i zachęcam każdego, kto uważa się za kinomana, każdego miłośnika dziwacznego kina, aby zobaczył ten film, bo jest co oglądać! Tona śmiechu, troszkę smutków, kilka skrzywień twarzy, ale bez udziwień i dziur fabularnych, a to wyczyn przy takim czasie trwania, raz jeszcze zachęcam i polecam.
10/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>