Ciemność jest w każdym z nas, czyli „Monster”

Dziś postanowiłem odświeżyć jedną ze starych recenzji, z których jestem wybitnie dumny. Troszkę edycji i poprawek błędów, które wychwyciłem i ogólna kosmetyka sprawiła, że kolejny raz mam ochotę się zabrać za to dzieło. Czytania nie jest tak sporo, jak zwyczajowo, aczkolwiek wcale nie jest tego mało, bo to jedna z obszerniejszych recenzji, aczkolwiek poniżej 1000 słów się zmieściłem. Zapraszam do czytania.

Monster” to serial wielki, długi i niesamowicie klimatyczny. W dodatku ma tylu fanów, co przeciwników.

W 1994 roku Naoki Urasawa wydał pierwszy tom mangi „Monster„, przez następnych 7 lat tysiące czytelników ze zniecierpliwieniem oczekiwało dalszych części. Po 18 tomach i 162 rozdziałach Urasawa zakończył swoją powieść graficzną i pozostawił wszystkich z ogromnym niedosytem, lecz w pozytywnym sensie.

Trzy lata przyszło czekać na ekranizację. Czy było warto? Obawiano się, że ekranizacja nie sprosta oczekiwaniom, że będzie zbyt odbiegała od oryginału albo będzie uproszczona. Po pierwszych 10 odcinkach wiedziałem, że tak nie jest. Serial jest niemalże doskonałym odwzorowaniem mangi, każde niemalże zdanie można było umieścić w odpowiednim miejscu komiksu. Jak więc łatwo się domyślić, nie ma tutaj scenarzysty. Jako scenariusz służy manga.

Historia jest z pozoru dość typowa. Niemcy, lata 80. XX wieku, pewien doktor zostaje wrobiony w potrójne morderstwo i musi uciekać, lecz zanim to się stanie, dowiemy się kilku ważnych rzeczy, które całkowicie zmieniają nasz punkt widzenia i odbioru serii. Mamy bowiem do czynienia nie tyle z mrocznym thrillerem kryminalnym, co brutalnym i psychodelicznym dramatem psychologicznym. Akcji tutaj przez połowę seansu nie uświadczymy, więcej się dzieje za kulisami i w słowach. Jednak około 30. odcinka akcja nabiera tempa i nie odpuszcza już do końca. Jest obfita w niespodziewane zwroty akcji i dramatyczne sploty wydarzeń. Radzę się wybitnie do postaci nie przywiązywać.

Główny bohater to doktor Kenzo Tenma. Jest genialnym neurochirurgiem i doskonałym lekarzem, który pod wpływem pewnego wydarzenia podejmuję decyzję, która zaważy na całym jego życiu. Eva Heinemann to narzeczona Tenmy, kobieta władcza, która uważa się ponad innych, na pewno z psychiką u niej w porządku nie jest, co w trakcie serialu można będzie dostrzec, ale i to się zmienia w końcu. Najbardziej zastanawiający bohaterowie to rodzeństwo bliźniaków, Anna i Johan, od pewnego momentu wiemy, kim są i co ich łączy. Johan jest postacią tak ciężką do określenia i opisania, że nie do końca o nim mogę napisać, by nie zdradzić za wiele. Powiem jedynie, że od jest głównym czarnym bohaterem, czy raczej antybohaterem historii i głównym przeciwnikiem oraz celem doktora Tenmy. Siostra Johana, Anna, również będzie w opozycji do brata, ale więcej nie napiszę. Kolejną w ważnych i ciekawych postaci jest Inspektor Lunge, który cały czas prowadzi śledztwo przeciwko doktorowi. Człowiek, który swoim sposobem bycia pasuje bardziej na psychopatycznego mordercę niż detektywa, to jedna z najoryginalniejszych postaci całego serialu. Ciężko jednoznacznie określić, po czyjej jest stronie. Jak to sam ujmuje, „najważniejsze jest dorwanie mordercy, nie sprawiedliwość”. Ogólnie rzecz ujmując, serial jest pełen oryginalnych, niepokojących i dziwacznych postaci. Trudno czasem ustalić, którzy są źli, a którzy nie.

Produkcja wybija się ponad inne niesamowitym klimatem, mroczną wymową i bardzo poważnym podejściem do tematu. Nie wpada w skrajności, a sztampowość jest stwierdzeniem całkowicie niepasującym do jego określenia. W serialu skaczemy często z lokacji na lokację. Dużo czasu spędzimy z bohaterami w Czechach, w znakomicie odwzorowanej Pradze i podróżując po całych Niemczech. Fabuła nieraz zapędzi nas w ślepą uliczkę i trzeba się wracać, rozmyślać i zastanawiać się, co przeoczyliśmy.

Technicznie otrzymujemy produkcję (jak na rok 2004) bez wad. Kreska jest poprawna i razi po oczach jak wiele serii, rysunek lokacji to natomiast arcydzieło. To zasługa Yuuji Ikedy i Tomoyuki Shimizu. Oni są odpowiedzialni za przeniesienie wielu lokacji niemalże z mapy na plan serialu i pozostawienie oryginalnej kreski z komiksu, co było strzałem w dziesiątkę. Muzyka autorstwa Kuniaki Haishimy to wielkie arcydzieło. Wspaniała kompozycja otwierająca każdy odcinek do dziś mi się po nocach śni, a mroczne utwory kończące tylko wzmagają wzdryg na wspomnienie.

Podsumowując, otrzymujemy serię doskonałą, bez żadnej wady i niepotrzebnej sceny. Niestety jest to serial dla dość wąskiej grupy osób, a z racji tego, że to japońska animacja, ta grupa jest jeszcze węższa. Przez lwią część „Monster” zwyczajnie znudzi, będzie się ciągnął niemiłosiernie. Inni znów będą narzekać na napiętrzenie spisków i dziwny styl narracji. Wszystkim się dogodzić nie da. Ale jest też wąska grupa osób, którzy zakochają się z tym serialu, docenią jego klimat, muzykę i wielowątkowość. Dostrzegą jego przekaz i pójdą za bohaterami w najdalsze zakątki umysłu człowieka, czasem i dosłownie.

Jest to serial tylko dla dorosłych. Nie mówię tu o nagości, która i tak pojawia się sporadycznie, mówię o samej historii, sposobie, w jaki jest opowiadana, i tym, co przekazuje i czego uczy. Jest to mocno kontrowersyjna historia, w której znajdujemy wiele nieprzyjemnych i niewygodnych wątków, jak nieetyczne eksperymenty czy nieakceptowalne zachowania. I to podane w sposób dosadny, a nie jak to zazwyczaj pokazywane jest w animacjach – rozrywkowy. Tutaj wszystko jest wyłożone na tacy „jak jest” bez upiększania. Jak gwałt, to gwałt, morderstwo, to morderstwo, kluby nocne są klubami nocnymi, a nie pubami dla wszystkich. To rzadko spotykany styl kręcenia.

Chciałbym więc polecić tę produkcję każdemu, nie tylko fanom animacji, ale wszystkim, którzy lubują się w kinie skomplikowanym, ceniącym sobie dzieła Finchera czy Lyncha. Mroczna, skomplikowana fabuła, elementy czystego kina grozy, dramatu, thrillera i kryminału, a wszystko uplecione w fascynującą psychologiczną opowieść składa się na serial „Monster„. 74-odcinkowy przykład, że można stworzyć arcydzieło z pozornie prostego pomysłu. Moja ocena to 10. I jest to jedna z niewielu szczerych dziesiątek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>