Ciemność jest w każdym z nas, czyli „Monster”

Dziś postanowiłem odświeżyć jedną ze starych recenzji, z których jestem wybitnie dumny. Troszkę edycji i poprawek błędów, które wychwyciłem i ogólna kosmetyka sprawiła, że kolejny raz mam ochotę się zabrać za to dzieło. Czytania nie jest tak sporo, jak zwyczajowo, aczkolwiek wcale nie jest tego mało, bo to jedna z obszerniejszych recenzji, aczkolwiek poniżej 1000 słów się zmieściłem. Zapraszam do czytania.

Czytaj dalej

Japońska kultura – czy to miłość bezwarunkowa?

Otóż dziś mnie wzięło za napisanie jednego z bodaj najważniejszych dla mnie artykułów traktujących o animacji japońskiej, artykułu, który ukrywał się w moim sercu bardzo głęboko i bardzo przez to dojrzał.
Bardzo chciało by się pisać w samych superlatywach, ale jednak nie. Tak się nie uda ze względu na kilka ważnych aspektów. A aspektem numer jeden będzie oczywiście niemożliwa japońska maniera kręcenia w ilościach przekraczających normy i bynajmniej nie idzie to wraz z jakością, paradoksalnie jednak, jakość leci w dół wraz ilością.
Całość nie ma na celu hejtowania gatunku, bowiem szczerze go kocham, ale niestety nie będzie tak miły, jakbym tego chciał. Zależy mi na luźnym obrocie spraw, bez obrażania, czy miętolenia, bowiem każdy z nas ma swoje gusta i guściki – tym razem jednak temat nie należy do ulubionych, a wybitnie często hejtowanych.
A zacznę od tego, co wszystkich najbardziej wkurza – fanów.
Czytaj dalej

HammerFall – „(r)Evolution”

Idąc za ciosem, po wczorajszej recenzji postanowiłem nie opuszczać power metalowych klimatów i przesłuchać nowe wydawnictwo szwedów, którzy w zeszłym roku obchodzili okrągłą, 20 już, rocznicę istnienia. Od pewnego czasu obserwowałem z niepokojem (pamiętam kiepski ”Infected” z 2011 roku) postępy muzyków w pracy nad nowym wydawnictwem. 27 sierpnia natąpił dzień prawdy i… nic. Tak pochłonął mnie nowy album Opeth, ze na śmierć zapomniałem o tym wydawnictwie. Gdy dochodzi pomalutku połowa października postanowiłem jednak przełamać lody i spróbować sił w potyczce ze smokami, rycerzami i innymi takimi. I po przesłuchaniu całości muszę powiedzieć jedno: ”Na koń przyjaciele, smoki czekają na pokonanie!”. I taki jest ten album.

Czytaj dalej

Sonata Arctica – „Pariah’s Child”

Ucieszyłem się na wieść o nowym albumie Sonata Arctica, zawsze lubiłem dobry power metal, niech będzie, że to idiotyczny i śmieszny gatunek. Ważne, że naprawdę daje dużo frajdy. Jak ocenić nowe wydawnictwo finów? Wbrew pozorom nie było to tak łatwe. Dość by wspomnieć o znakomitej formie wokalnej Tony’ego Kakko, lecz miejscami nierównym poziomem poszczególnych kompozycji. Ale całość jest doprawdy niezła, a dlaczego?

Czytaj dalej

Slipknot – „.5: The Gray Chapter”

No i stało się, po tragicznej śmierci basisty i wyrzuceniu jedynego szanującego się muzyka z zespołu, Slipknot powraca z nowym albumem. I co? Jest, cholera, nadzwyczaj nieźle. A warto dodać, że nu metal, to jeden z gatunków muzyki metalowej, który jest jego obrazą. Czemu więc to całkiem niezły album?

Czytaj dalej