Jennifer Lawrence, nagie fotki gwiazd, a upadek popkultury i obyczajów

Już na wstępie zaznaczyć pragnę, że nie mam zamiaru moralizować, czy wmawiać komuś swoich racji. Bowiem byłoby to głupotą nie mającą nic wspólnego z dziennikarstwem, czy nawet podrzędną publicystyką. Nie, tabloidy to nie dziennikarstwo.

Jakież to niesamowite, że ludzie się postanowili podniecać i latać w wywalonymi jęzorami jak tylko usłyszeli o skradzionych fotkach Jennifer Lawrence i kilkunastu innych osób. Chamskie i wulgarne zachowania zaczęły wypełzać na każdym kroku, gdzie się nie spojrzało, tam wyzwiska i wulgaryzmy lecące w stronę samych poszkodowanych. Jakiż to świat, w którym lżymy z poszkodowanych (choćby i nawet z własnej głupoty), a nie im współczujemy, czy wspieramy.
Mimo iż nie lubię Jennifer jest mi jej teraz okrutnie szkoda. Pomyślcie, co ona musi teraz przeżywać, jakie uczucia nią targają, nikt by nie chciał, aby takie zdjęcia ujrzały światło dzienne. A internetowi chojracy potrafią tylko obrażać i wyśmiewać ludzi, niedawna śmierć Robina Williamsa tylko dowodzi, ze znani ludzie są równie mocno podatni na depresję, jak zwykli, szarzy obywatele, a ja dodam, ze nawet bardziej, bowiem presja środowisk robi swoje.
Nie mam pojęcia, co bym zrobił na jej miejscu, lecz na pewno popieram ją teraz całym sercem. Nie znoszę, gdy banda prymitywów i pseudo-moralnych cwaniaków zaczyna się mądrować na tematy, o których nie tyle nie maja pojęcia, bo zwyczajnie prawdopodobnie nigdy nie znajdą się w podobnej sytuacji. Nie rozumiem całego tego szału na te zdjęcia, to prywatne i osobiste rzeczy należące do kogoś, nieprawdaż? Nikt z nas nie chciałby, aby mu grzebano w prywatności, choćby nie wiadomo jakiej. Każdy z nas ma swoje mniejsze lub większe odchyły i ma do nich prawo, czyżby znani i kochani byli inni? Czyżby nie byli takimi samymi ludźmi?
Obserwując media dochodzę do jednego ważnego stwierdzenia. A mianowicie, że obłuda i pogoń za tanią sensacją dociera już do tych największych mediów, które pod przykrywką wiadomości i głupich stwierdzeń (nie opublikujemy zdjęć, bowiem poniesie to za sobą konsekwencje karne) przekazują dokładnie to, czego pragnie motłoch, w sposób nie wiele bardziej subtelny niż Superexpress czy Fakt. Zaglądając na największe portale informacyjne w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin tematem numer 1. są oczywiście nagie zdjęcia gwiazd, a to, że haker powiedział, że ma filmiki z nimi (!) jest jak najbardziej w porządku, bowiem ogłaszanie takiej wiadomości przecież ”wcale” nie wpłynie na społeczeństwo. Jakim cudem, szanujące się media potrafią robić z tak mało znaczących rzeczy takie coś. Nie mieści mi się w głowie to, że ludzie potrafią być aż tak cyniczni i cwani.
Nie zaprzeczę, miałem okazję zobaczyć pełną galerię zdjęć, nie tylko Jennifer Lawrence (której zdjęć jest raptem 20!), ale też pozostałych 19 udostępnionych gwiazd. Jedynie stwierdzę, że jej zdjęcia nie zrobiły na mnie większego wrażenia, czy też raczej każdy poszukujący wrażeń ma od groma możliwości (czytaj: redtube, porntube, showup, itd…) by zadowolić swoje fantazje niż ślinić się do nagich zdjęć panny Lawrence. Drugą sprawą jest też ilość, jeśli o nią chodzi, to niechlubną rekordzistką jest pani Ali Michael (prawie 200 fotek!), choć zastanawiam się nad zasadniczym sensem publikacji jej zdjęć (i kilku filmików, które niczego nie wnoszą do całości), bowiem prawie połowa z nich wygląda jak wykonane podczas profesjonalnych sesji zdjęciowych. Muszę przyznać, że mimo iż piękna i przysłowiowej wolności na tych fotach nie brakuje, to jednak są to prywatne rzeczy i z samej kultury nie powinniśmy tego rozpowszechniać ani pobierać (przyznaję, pobrałem i obejrzałem, lecz po chwili wywaliłem i postanowiłem napisać ten tekst), bo to zwyczajnie obrzydliwe i chamskie.
Jak na początku wspomniałem, nie chcę moralizować, czy też zaglądać innym do łóżka, większość z nas, ludzi, lubi miłość, nagość, czy też seks, ale prywatnie (chyba, że pozujecie do ”Playboy”, albo innej gazety), nie publicznie.
Ostatecznie, gdy spróbuję podsumować ostatnie dwa dni, pełne kolejnych donosów o nowych zdjęciach, filmikach, czy kolejnych nazwiskach, to mam z tym niemały problem, temu ograniczę się na końcu tego tekstu do pewnego krótkiego stwierdzenia.

Muszę ze swojej strony oddać honor dla ”Playboy’a”, na którego stronie dało się przeczytać znakomity artykuł dotyczący całej sytuacji, a co mi najbardziej zapadło w pamięć, to kilka stwierdzeń publicystki (!) Sary Benicasy. W początkowym wstępie, gdzie napisała, że w momencie wycieku informacji, pomyślała dokładnie to samo, co każdy inny człowiek, a mianowicie: MUSZĘ TO ZOBACZYĆ, naszła ją jednak pewna refleksja, a za nią tekst rozpisany na kilka akapitów i kilka ważnych w nim uwag.
Otóż zauważyła ona, że mimo tego, że Jen jest młoda, znana, piękna i bogata, jest także człowiekiem, a co za tym idzie, ma uczucia, a cała ta afera balansuje na cienkiej granicy prawa (nie wspominając o tym, że sama kradzież to ciężkie przestępstwo). Koniec końców zgrabnie podsumowała, że to ”nie jest sexy, to nie jest erotyczne, to przestępstwo i tak powinniśmy to traktować”.
Skoro więc gigant erotyki (kulturalnej, bo kulturalnej, ale wciąż erotyki) potrafił opublikować w sieci taki artykuł, mocno wspierając w gorzkich (i siarczystych) słowach Jennifer Lawrence, to dlaczego my nie możemy tego zrobić? Wspierać, to nie oznacza wpisywać durnowate hasztagi, czy też strzelać jak z karabinu lajkami na fejsie, a napisać kilka słów więcej, a piszę tu o wszystkich osobach z przecieku, a nie tylko o Lawrence, która nie jest paradoksalnie ani najpiękniejszą, ani najbardziej utalentowaną osobą w tej obraźliwej galerii, jest natomiast najbardziej znana i przez to się jej najbardziej obrywa, cóż, niestety, ale taka jest natura ludzi.

Nagość nie jest niczym złym, nie jest żadnym grzechem, podobnie jak miłość czy seks. Ale kolejny już raz wspomnę, że są to także rzeczy intymne i prywatne, które nie powinny wyjść poza pewien krąg. Czy zrobienie sobie nagiego zdjęcia jest głupotą? Grzechem? Dewiacją? Nie sądzę. Dlaczego? Bowiem każdy z nas ma prawo do innego pojmowania takich rzeczy, skoro chce się zrobić przyjemność partnerowi, to jest to naszym prawem. Tak samo, jak nie zaglądamy nikomu do łóżka i nie robimy afery na całe sąsiedztwo, bo małżeństwo z domu obok uprawia seks oralny, a ci z naprzeciwka studiują kamasutrę, nieprawdaż?
W moim mniemaniu głupotą jest przechowywanie takich zdjęć w internetowych przestrzeniach do przechowywania zdjęć i plików (bowiem iCloud taką przechowalnią właśnie jest). Faktycznie, muszę przyznać, że ich wyciek jest po części spowodowany głupotą poszkodowanych pań, lecz wina leży tylko i wyłącznie po stronie hakera, który dopuścił się tego czynu. Owszem – wiemy już teraz, ze okradzione konta były prawdopodobnie słabo zabezpieczone i przestępca miał ułatwione zadanie, ale to nie zmienia jednak tego jednego faktu, to najzwyklejsza kradzież.

Oczywiście część pań się zaprzeczyło, jakoby te zdjęcia były prawdziwe (ale tego można się było spodziewać), lecz znakomita większość nie zaprzeczyła ich autentyczności, a Kirsten Dunst wręcz zbagatelizowała całą sprawę pisząc, że to ”najlepsze co miała do pokazania”, czym mnie ubawiła wybitnie. Z drugiej strony każdy, kto widział ”Melancholię” Larsa Von Triera miał okazję popatrzeć na Dunst w całej okazałości. Nie zajmuję się tutaj oczywiście bronieniem hakera, bowiem tak, czy inaczej jego czyn uważam za zwyczajne przestępstwo i mam nadzieję, że go szybko złapią i na długo wsadzą do więzienia (co w USA jest całkiem możliwe).

Ostatecznie zauważam, że pogoń za tanią sensacją dotarł już aż po same podstawy ludzkiej egzystencji, a co najgorsze, owa sensacja oparta jest niemalże tylko i wyłącznie na seksie (i ewentualnie krwi), a ludziom to pasuje. Łatwym to zauważenia jest to, jaki wpływ na kształtowanie środowiska mają media, lecz trudniej do ludzi dociera to, że te same media otępiają niesamowicie. Nie nasza sprawa, co ludzie robią w domach, z kim się kochają, w jaki sposób seks uprawiają, jakie zdjęcia sobie robią i po co nagrywają filmiki. Może na starość chcą powspominać? To ich sprawa. Nikomu jakoś nie przeszkadza, gdy na ekranach kin, w co drugim filmie jest seks, czy niemalże porno, ale gdy nagle okaże się, że któraś gwiazda może dla kogoś pozować, z kimś seks uprawiać, to wielka afera, bowiem ”jakże to może być’, taka szanowana aktorka i takie zdjęcia?”. A czy kobieta wstydzi się przed swoim mężem pozować, albo prowokować? A czy mąż nie może żony podniecać? Czasami warto zadać sobie takie pytania, myślenie nie boli.

Czy tylko ja nie rozumiem tej afery? Nie sądzę, lecz niestety jestem w mniejszości. Ci niewyżyci, hejterzy, trolle i chamy mają prawdopodobnie najlepsze święto, jakie mogli sobie wyobrazić. Na kilkaset osób zawsze znajdzie się jedna, która spróbuje powiedzieć coś na obronę, to sama na dokładkę zostanie zjedzona i zwyzywana od ”szmat”, ”zdzir”, czy ”kurew”. No cóż, takie są realia internetu czy się to nam podoba, czy nie, lecz nalegam i zachęcam do zmiany postępowania, bo wszystkim będzie lepiej. Ale na tym zakończę pisanie o internecie.
Wracając do tematu przewodniego, czyli ogółu, chciałbym zauważyć, iż pewna grupa ludzi nieustannie szuka nie tyle sensacji, co najzwyklejszego tematu do zrobienia na nim kariery i show. Tą tendencję widać również i w tym przypadku. Duże media coś powiedzą i tak będzie. Nie zauważyłem w telewizyjnych wiadomościach wszelkiego rodzaju ani jednego pozytywnego słowa w tym temacie, ni krztyny obrony, jakoby nie było to ważne. Niestety taka prawda, liczy się oglądalność, a oglądalność ponoszą afery, wojny i seks, a czego ostatnia kategoria ma największą siłę oddziaływania. I nie ważne, czy to telewizja publiczna, tvn, czy polsat, w tym przypadku wszystkie są siebie warte.

Kończąc ten przydługi tekst pragnę zwrócić uwagę nie tylko na to, jak traktujemy bliźnich, ale także na to, jak w podobnej sytuacji czulibyśmy się sami? Zwróćcie uwagę na to, ile znanych i lubianych kobiet pokazywało w niektórych gazetach znacznie więcej i odważniej niż w tych odrzutach z sieci i jakoś nikt żadnej afery nie zrobił, a wszyscy wiemy, czego to dowodzi. To, co jest zabrane wbrew nam lepiej się sprzeda, niż coś, co pokazaliśmy, czy oddaliśmy z własnej woli.
Co mnie smuci najbardziej z całego tego tekstu to to, że ostatecznie to wszystko prawda i choćbym nie wiem jak starał się nas bronić, to tego nie zrobię. Ostatecznie wychodzi z nas to, jak bardzo społeczeństwo stało się rozpuszczone, wulgarne i bezwartościowe. Człowiek człowiekowi nożem pod żebra, byle tylko we własną dupę było spokojnie i przyjemnie. Pewnie, później się nie zdziwmy, gdy obudzimy się w świecie, który niczego nam już nie da, bo wszystko zniszczymy doszczętnie. Taka prawda najsmutniejsza jest. Jest godzina 4 nad ranem, 3 września 2014 roku, a ja bym mógł jeszcze wiele napisać w tym temacie, ale zamiast tego zakończę, tak jak obiecałem, jednym zdaniem:
Ludzie to ku**y i choć wstyd mi to pisać publicznie, to nasza rzeczywistość zeszła na taki właśnie poziom, dlatego to od nas zależy, jak to wszystko się dalej potoczy.

5 myśli nt. „Jennifer Lawrence, nagie fotki gwiazd, a upadek popkultury i obyczajów

  1. Durne artykuły nakręcają równie durną młodzież, która je komentuje w równie durny sposób, a to nakręca powstawanie tychże durnych artykułów… W takim świecie nam przyszło żyć. Trudno, pozostaje jedynie iść temu wszystkiemu pod prąd i na przekór.
    A to, że w dzisiejszych czasach seks nakręca wszystko, to jedynie smutna prawda. I niestety w historii nie jesteśmy pierwsi (wszyscy wiedzą jak skończyły Sodoma i Gomora)…

    • Tym gorzej, jak słyszę kolejne „nowości” z tego wszystkiego. Kolejne fotki, groźby za posiadanie własnego zdania, to się robi śmieszne.

  2. Masz absolutną rację. Ludzie nie rozgraniczają sfery prywatnej życia seksualnego od sfery życia w społeczeństwie. Przykład. Ostatnio oburzyłam się na lajkowanie stron typu „cycki, seks, dupa, gołe nastki”, głównie „czepiając” się fanpage’u: „Cycki Marty Wierzbickiej”.
    Sesja w Playboyu to jedno, owszem, prowokuje do rozmów etc., no ale lajkowanie takiego funpage’u, bo „wielkie cycki” na forum publicznym przez osoby, które uważałam za „znajomych”, to jakiś żart. Pewnie wiele z osób, które to polubiły, zrobiły to dla …(posłużę się tu młodocianym żargonem)… beki. Niestety, nie wszyscy.
    Natychmiast odezwałą się osoba twierdząca, że … tu cytuję : „Bo oburzasz się na tego fanpejdża, jakbyś dopiero z klasztoru wyszła (…)”. W efekcie śmiem twierdzić, że osobę tę, tknął ten mój post wyjątkowo osobiście. Ojej.
    Chodzi o to, że nie zawsze moje posty oburzające się na infantylność takich stron, oznaczają, że nie uprawiam seksu, nie lubię się rozbierać i w ogóle jestem tak cnotliwa, że nawet słowo „seks” jestem w stanie tylko napisać, broń mnie Panie Boże, żeby wypowiedzieć. Może po prostu oburzam się na system wartości, a nie na konkretną stronę. Niech mnie Bozia broni, żebym już nigdy tych nieszczęsnych cycków Wierzbickiej się nie tknęła.

    • Dokłądnie tak Madziu, nie pierwszy raz się z Tobą zgadzam, co stwierdzam z przyjemnością. Masz cholernie dużo racji, nietrudno powiedzieć coś więcej o tym, że kultura zalicza coraz niższe i niższe dołki, co już zaczyna być normą, a nie powinno to tak wyglądać.
      Czy nasza kultura osobista leży w rowie i kwiczy? Zaczynam uważać, że tak i to wcale nie jest fajne. A przecież nigdy nie byłem wybitną ostoją kultury, no cóż, świat spełza na jeszcze niższe dno już ryjąc szczęką w ziemi.

      PS. Dzięki za podsunięcie pomysłu na nowy artykulik. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>