TOP 10, część III – thriller (część I)

Dziś chciałbym krótko przedstawić wam moje kolejne TOP10. Lecz po spojrzeniu na listę znów doszło do mnie, ze jestem człowiekiem mocno niezdecydowanym. Wiec z jednej listy powstały dwie. Drugą pozostawiam na późniejszy termin. Pierwsza lista nie będzie wybitnie oryginalna, choć znalazło się na niej kilka smaczków, które prawdopodobnie jednak każdy z was będzie znać.Ciężko wymyślić/napisać taką listę bez uciekania się do drobnych uproszczeń. Gdy przykładowo na filmweb zaznaczyłem gatunek thriller, otrzymałem zbiór dziwactw, które nieraz do thrillera nie mają nic, a nic. Wiec dałem sobie spokój. Całość zdominował David Fincher, aczkolwiek zmieni się to w drugiej części TOP. Podliczyłem sobie z ciekawości i wszystkie filmy łącznie zdobyły 16 Oscarów, jednakoż jeśli być ścisłym, z poniższej 10 tylko połowa ma na koncie owe nagrody. A więc 16 Oscarów na 5 filmów. Nie jest źle. Nie mówiąc już o nominacjach.

10. Milczenie Owiec, 1990 r. (reż. Jonathan Demme)

Nie mogło zabraknąć tutaj legendy kina. Oscar dla Jodie Foster, Oscar dla Anthony’ego Hopkinsa (za niewiele ponad 20 minut na ekranie), Oscar dla reżysera. Ekranizacja powieści Thomasa Harrisa i trampolina do wielkiej sławy dla Jodie Foster.
Historia skupia się wokół młodej agentki FBI, Clarice Starling (w ten roli Jodie Foster). Dostaje ona sprawę ”Buffalo Billa”, który obdziera swoje ofiary ze skóry. Gdy dochodzenie nie posuwa się do przodu, pomagać jej zaczyna psychopatyczny morderca, doktor psychologii-kanibal, Hannibal Lecter (fenomenalny Anthony Hopkins).
Film przez jednych uwielbiany, a przez innych znienawidzony. Lecz trzeba przyznać otwarcie, że zagrany i nakręcony jest wyśmienicie. Duszny klimat, mrożąca krew w żyłach historia, demoniczny Hopkins i fascynująca muzyka. Legenda już dzisiaj. I 5 Oscarów.

9. Siedem, 1995 r. (reż. David Fincher)

Pierwszy na liście film Finchera. Jeden z najbardziej znanych thrillerów w historii kina. Co dziwne, ważniejszych nagród owy nie uświadczył. A szkoda. Doskonały Morgan Freeman, niezwykle intrygujący Brad Pitt, jak zwykle charyzmatyczny Kevin Spacey w roli psychopaty to gotowi pretendenci do najważniejszych nagród. Ale nie nimi kino żyje na szczęście.
Typowe kino noir osadzone we współczesnych czasach. Wszechobecny deszcz, mroczny klimat to cechy rozpoznawcze. Spotykamy się z odchodzącym na emeryturę weteranem, Williamem Somersetem (Morgan Freeman) i młodym detektywem, Davidem Millsem (Brad Pitt). Rozwiązują oni sprawę mordercy (Kevin Spacey!), który wybiera sobie ofiary z wykazem siedmiu grzechów głównych w ręku.
Doskonały klimat, zaskakujące zakończenie (dla tych, co nie widzieli), genialna muzyka, cóż, to tylko kilka cech zachęcających do seansu. Sama produkcja dziś obrosła już niemalże legendą i kultem.

8. Dziewczyna z Tatuażem, 2011 r. (reż. David Fincher)

I Fincher raz drugi. Genialny film i wyśmienita ekranizacja powieści Stiega Larssona, która bije na łeb i na szyję szwedzką wersję. Aktorsko, muzycznie (coś niesamowitego!), klimatycznie i fabularnie. Jedynym minusem jest… język.
Nigdy nie zrozumiałem ogólnego hejtu na tą produkcję, albowiem jest zwyczajnie ciekawsza i lepsza. Wiem, że narzekam, ale to miejsce na to. Oczywiście, że jest wiele podobieństw między wersją szwedzką i amerykańską, toż to ekranizacja tej samej powieści! Ale koniec mędzenia.
Mikael Blomkvist (znakomity Daniel Craig tuż przez zdjęciami do ”Skyfall”), szanowany dziennikarz zostaje oskarżony o zniesławienie pewnego biznesmena, czego następstwem musi usunąć się w cień. W tym samym czasie dostaje dość nietypową propozycję od starego biznesmena, by odnalazł jego zaginioną przed laty krewną. Wskutek wydarzeń zaczyna mu pomagać Lisbeth Salander (fenomenalna Rooney Mara), która jest genialną hakerką na usługach firmy, która „sprawdza” ludzi.

7. To nie jest kraj dla starych ludzi, 2007 r. (reż. Joel i Ethan Coen)

Genialny popis braci Coen na miarę 4 Oscarów, do tego tych najważniejszych (film, scenariusz i reżyser). Mroczna opowieść o walizce kasy, którą znajduje Llewelyn Moss (doskonały Josh Brolin). A wokół same trupy i narkotyki. Jak wiadomo, zabiera kasę i ucieka. A jak to zwykle bywa, sprowadza to na niego kłopoty w postaci tropiącego go psychopatycznego płatnego mordercy (genialny bez słów Javier Bardem), a ich obu śledzi natomiast nieugięty szeryf Tom Bell (jak zwykle znakomity Tommy Lee Jones). Totalny miszmasz i znakomita fabuła. Pejzaż ludzkich problemów, dziwaczne zawiązania akcji czy pokręceni bohaterowie to tylko część z tego, co bracia Coen wymyślili. Wiele razy słyszałem, że ”nie jest to Fargo”. To żaden argument, Ten film jest lepszy (oczywiście moim skromnym zdaniem).
Wyśmienite zdjęcia, minimalistyczna muza i doskonałe aktorstwo to tylko kilka z zalet w skrócie opisywanej pozycji. Genialna rzecz.

6. Incepcja, 2010 r. (reż. Christopher Nolan)

Nie mogło zabraknąć i mojego oczka w głowie, czyli pana Nolana (plus długa wojna, ten tytuł, czy ”Memento”). Cóż by powiedzieć o tym filmie? DiCaprio, Gordon-Levitt, Hardy, Watanabe, Murphy, Page, Berenger, nieodłączny Caine… i tak, dalej i tak dalej.
Obsada powala, a fabuła?   R Y J E   B A N I Ę   !
Co powiecie na wykradanie informacji ze… snów? Dokładnie, snów. By nie spojlerować większości filmu, jak to mają w tradycji opisy niektórych filmów na niektórych portalach filmowych, nie opowiem w sumie nic. Ot główny bohater, Cobb dostaje szansę na odkupienie win i wrócić do kraju, musi tylko przeprowadzić niemożliwą (niby) w praktyce tytułową incepcję, która polega na zasianiu idei w umyśle człowieka podczas snu. No. Zbiera więc kompanów i dawaj! Sen we śnie we śnie (dla nierozumiejących: śnią w śnie, ze śnią w śnie) i takie tam. Produkcja od dnia premiery podbiła moje serce i zawsze tak będzie.
Dobra rzecz, plus wybitnie nieplagiatujący soundtrack Hansa Zimmera i cała stała obsada techniczna Nolana.

5. Kolekcjoner Kości, 1999 r. (reż. Phillip Noyce)

Ekranizacja powieści jednego z moich ulubionych pisarzy współczesnych, Jeffery’ego Deavera. Doskonały thriller o niezwykle mrocznej atmosferze. Ot dostajemy sparaliżowanego od szyi w dół detektywa, który porusza tylko jednym palcem u ręki, Lincolna Rhyme (w tej roli Denzel Washington), który po sparaliżowaniu jest pogrążony w depresji i chce się zabić. Pewnego dnia, jego przyjaciel prosi o pomoc w pewnej sprawie, a do pomocy przydziela mu młodą detektyw Amelię Donaghy (niespełna 24 letnia Angelina Jolie). Dzięki temu ten odzyskuje wiarę w siebie.
Jak to bywa w thrillerach kryminalnych jest gęsto, do końca nie wiadomo kto kim jest, życie każdemu daje w kość, większosć ma trudną przeszłość itd.
Od momentu przeczytania książki przepadam za Rhymem i Donaghy, ten film jedynie utwierdził mnie w przekonaniu, ze warto. Ten i inne ekranizacje powieści Deavera.

4. Rzeka Tajemnic, 2003 r. (reż. Clint Eastwood)

Clint Eastwood jest moim ulubionym reżyserem i aktorem, prawdopodobnie w 100% Prawdą jest, że wiele osób nie trawi jego maniery aktorskiej i może uznać ją za drewnianą, rozumiem. Lecz nie jest prawdą, że jest kiepskim filmowcem, bowiem filmy, które wychodzą spod jego ręki (przynajmniej od niniejszego tytułu), rzadko kiedy schodzą poniżej ”rewelacyjnego”. Oto ekranizacja kolejnego z moich uwielbianych pisarzy, tym razem Dennisa Lehane (odpowiedzialny jest również za ”Wyspę Tajemnic”, która powinna się znaleźć na drugiej części tejże listy). Historia trzech przyjaciół na których wpłynęło tragiczne wydarzenie z przeszłości, mianowicie porwanie jednego (w dorosłej roli genialny Tim Robbins, Oscar za rolę) z nich przez pedofila. Po wielu latach, gdy zdaje się, że już o tym zapomnieli, kolejnego z nich (mocny Sean Penn, Oscar za rolę) spotyka tragedia, jego córka zostaje zamordowana. Ten widząc nieudolność policji postanawia wziąć sprawiedliwość we własne ręce, co kończy się jednym z najbardziej dobijających mnie (MNIE, to nie spojler)  zakończeń jakie widziałem i czytałem. Mrocznie, dobijająco i nieciekawie. Arcydzieło kina. I tyle.

3. Zodiak, 2007 r. (reż. David Fincher)

I Fincher raz trzeci. Film, który jest krytykowany częściej i bardziej od ”Dziewczyny z Tatuażem”. Bo jest długaśny, bo jest nudnawy, bo przesadzony, bo zbyt duszny i bla, bla, bla… A dla mnie to jedna z najciekawszych prób zmierzenia się z tajemnicą Zodiaka, którego nigdy przecież nie złapano. Fincher jak nikt potrafi stworzyć gęsty klimat i umiejętnie prowadzić historię. Jest moc i obsada. Robert Downey Jr., Mark Ruffalo, a nawet zazwyczaj niezbyt przeze mnie trawiony Jake Gyllenhaal tutaj mi odpowiada. Nie zaprzeczę, wielu osobom 160 minut zda się za długie, lecz dla mnie, fana długiego i wymagającego kina jest to w sam raz. Doskonała muzyka, idealne odwzorowanie tamtych lat i fenomenalne aktorstwo to dla mnie najważniejsze cechy tego filmu. Sama historia opowiada o polowaniu na tytułowego mordercę, lecz nie od strony policjantów, a reporterów. Film przeznaczony raczej dla tych pławiących się w klimacie i zagadkach, które są rozwiązywane nieśpiesznie i systematycznie. Przede wszystkim produkcja „mówiona” i jako taka jest arcydziełem. Uwielbiam.

2. Okno na podwórze, 1954 r. (reż. Alfred Hitchcock)

Nie mogło zabraknąć oczywiście mistrza supersensu. W moim ulubionym wydaniu i z Grace Kelly, którą szczerze uwielbiam. Klasyczna historia o inwalidzie, który podejrzewa, że na przeciwko w mieszkaniu zamordowano kobietę i rozpoczyna śledztwo, gdyż nikt mu nie wierzy. Tak rozpoczyna się pełna dziwnych rozwiązań i nietypowa historia zwieńczona naprawdę dziwnym zakończeniem. Ciężko napisać o tej produkcji coś więcej, aby nie zdradzić kilku smaczków. Więc niczego nie napiszę. Uwielbiam ten film od młodości i na wieki będę. Jest genialny w swej prostocie, a Grace Kelly jest jego wisienką. Wiem, ze to trochę nieuczciwe pomijać Jamesa Stewarta, bowiem to na jego barkach spoczywa film, ale zwyczajnie ja oglądam go dla Grace. Ale uczciwie powiem, ze dał tutaj jedną z najlepszych i najciekawszych ról w całej swojej karierze. Doskonały film.

1. Bogowie Ulicy , 2012 r. (reż. David Ayer)

I na koniec wielkie zaskoczenie dla mnie. Nie jest to ani najlepszy z filmów, ani najoryginalniejszy, a jednak, gdy w zeszłym roku go obejrzałem wbił mnie głęboko w fotel i cholernie autentycznie wzruszył. Opowieść o dwóch przyjaciołach, policjantach, którzy patrolują ulice. Przypadkiem, podczas rutynowego patrolu odkrywają obrzydliwą zbrodnię i zamiast zostawić ją detektywom sami zaczynają w niej grzebać, czym ściągają na siebie wyrok śmierci ze strony lokalnego gangu narkotykowego. Mocna i brutalna rzecz. A co dziwne, kolejny raz Gylenhaal w roli głównej, zaczynam go lubić. Partneruje mu znakomity Michael Pena. Całość w formie dokumentu, kamerami przytwierdzonymi do mundurów, czy samochodowymi. Zwykła codzienność i rutyna. Lecz podane w znakomity i wciągający sposób. Nie wiem, dlaczego tak mocno utkwił mi ten film w pamięci, ale był pierwszym z nowych filmów tego typu, który przyszedł mi do głowy. Doskonała rzecz. Film wstrząsający i wybitnie wciągający. Jeden z najlepszych filmów 2012 roku. Totalnie nie rozumiem całkowitego jego pominięcia wśród nagród. Ale to już codzienność w holiłód.
Jest to dwugodzinny popis dwóch aktorów na najwyższym poziomie. Dla mnie bomba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>