Godzilla – o Królu Potworów słów kilka

Długo myślałem nad wstępem do tej przydługiej lektury, lecz w sumie wpadło mi do głowy proste wyjście z sytuacji. Godzilli można nie lubić, nie trawić, a nawet nienawidzić, ale nie można powiedzieć, że nie miała żadnego wpływu na kinematografię i potwory w kinie. Poniżej dostaniecie prężny artykuł opowiadający o historii najbardziej znanego kaiju w historii kina o Królu Potworów. Sam Godzilla chyba tłukł się ze wszystkimi z kim tylko mógł i o tym też słów kilka nie braknie. W tekscie dostaniecie też recenzję najnowszego filmu o Godzilli. Godzilla jest jednym z największych dokonań kinematografii moim zdaniem i zawsze będę wielbił tą serię, nawet jej najgorsze części (z wyjątkiem Emmerichowskiego pomiotu) i, choć naprawdę próbowałem, nie udało mi się zachować czystego obiektywizmu. Król Potworów wygrał także i ze mną. No nic, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić do lektury.

Godzilla (czy też raczej Gojira) po raz pierwszy pojawił się w 1954 roku. Od tamtego czasu pojawiło się 28 filmów pełnomentrażowych z Godzillą w roli głównej (pomijając oczywiście 21 filmów, które nigdy nie ujrzały światła kin i seriali). Całą serię można podzielić na 3 ery. Pierwsza, trwajaca od 1954 roku nazywała się Shōwa, druga obejmująca lata 1984 – 1995 nazywała się Heisei, i trzecia, obejmująca lata 1999 – 2004 o nazwie Shinsei (czasem nazywana Millennium). Ciekawostką jest, że najnowszy reebot serii był kręcony przy współpracy z wytwórnią Toho, która wyprodukowała wszystkie części Godzilli, czyżby miało to oznaczać początek nowej ery Godzilli? Kto wie, faktem jest, że kilkanaście godzin temu potwierdzono sequel filmu. Jednak należy pamiętać, że to film amerykański i ostatecznie może nie wliczać się do serii Toho, nawet mimo to, że wytwórnia współpracowała przy tworzeniu filmu.

Ale przejdźmy do właściwej opowieści. Ciekawym faktem jest to, że obecny Godzilla, nijak się ma do tej oryginalnej. Pamiętajcie, ze był on bezlitosnym, morderczym potworem, który siał jedynie śmierć i zniszczenie. Dziwnym trafem Godzilla rok później powrocił, też w niezbym pozytywnym świetle, ale już tutaj pojawia się nowy potwór, Anguirus, którego Godzilla oczywiście pokonuje, po czym sam zostaje zwabiony w okolice lodowca i zasypany lawiną. Na kolejną część przyszło czekać 7 lat, tym razem Godzilla zmierzył się z… King Kongiem, wiadomo kto wygrał oczywiscie. Do końca ery Showa powstało jeszcze 13 filmów, w których Godzilla walczył m.in. z Mothrą, Gidorahem czy Mechagodzillą (robotem inaczej). Cała seria utrzymywała dosć równy poziom, ale w trakcie nowych odsłon Godzilla stał się niemalże obrońcą ludzkości. Bądź co bądź z morderczego potwora zostało niewiele. Tendencja taka pojawiała się już przy okazji premiery 5 części, lecz nie było to tak nachalne. Najbardziej krytykowaną częścią pierwszej ery filmów jest 8 część „Syn Godzilli”, nie bez powodu. To od tego filmu Godzilla zaczął być traktowany lekko, niemalże jak zabawka, a film był ostro krytykowany również przez samego twórcę Godzilli, Inoshiro Hondę. Jednak mimo tego cała seria jest na wysokim poziomie (pomijając oczywiście samą jakość i legednarne już mekiety). Od momentu nakręcenia tego filmu wizerunek Godzilli zaczął być zmieniany, by w ostatnich częściach ery Showa uczynić w Godzilli bohatera czystej wody i obrońcę ludzkości przed wszelakim złem i potworami.

W 1984 roku premierę miał nowy film „Godzilla”, który był remakiem oryginału i jednocześnie otwierał nową serię Heisei, na która skłądało się 7 filmów. Co ciekawe ta seria nigdy by nie powstała, gdyby nie petycja fanów do Toho. W ten sposób więc powstał nowy Godzilla, mroczny i dość brutalny film, który jednak poza tym, ze był remakiem pierwszej części, nie miał nic wspólnego z innymi częściami. Jednakże w kolejnych częściach nie zostało to zachowane, bowiem są one wyraźnie lżejsze, a sam Godzilla znów staje się bohaterem i obrońcą ludzkości. W każdej kolejnej części walczy z innym potworem (kolejno: Biollante, Król Ghidorah, Mothra, Mechagodzilla, Kosmogodzilla i Destruktor), w kilku przypadkach są to ponowne starcia z potworami, które pokonał w starszych filmach. Film „Godzilla vs. Destruktor” era Heisei się zakończyła.

Jednak w 1999 po 4 latach świat ujrzała nowa część „Powrót Godzilli”, która jest zarazem pierwszą (z 6) częścią ery Shinsei. Godzilla jest przedstawiony tutaj (początkowo) trochę mroczniej niż w poprzednich częściach, lecz szybko się to zmienia. Chwalebnym wyjątkiem tej serii jest trzecia jej część (i 25 część całej serii) „Godzilla, Mothra i Król Ghidorah: Wielka bitwa potworów”, w której Godzilla jest przedstawiony jako postać całkowicie negatywna, dążąca do zniszczenia wszystkiego. Jest to najbardziej kasowa część serii. „Godzilla vs. Mechagodzilla III” i „Godzilla: S.O.S dla Tokio” są również wyjątkowe w swojej formie, bowiem oba składają się na jedną całosć, jednakże Godzilla powraca w bardziej przyjaznej formie. W 2004 roku ma premiera ostatniej (dotychczas) japońskiej Godzilli o tytule „Godzilla: Ostatnia wojna”. Film powstał dla uczczenia 50 rocznicy Godzilli na ekranach kin. Takiej rozpierduchy w historii Godzilli nigdy nie było, bowiem na 125 minut filmu wystąpilo w nim (poza Godzillą) aż 14 potworów. Widać japończykom nie spodobała się amerykańska wersja Emmericha (podobnie jak i mnie), bowiem walka prawdziwego Godzilli z ameryańską podróbką trwała… 7 sekund.

Tak w skrócie prezentuje się sama historia Godzilli i filmów w których występuje.

Jest też cała masa filmów, które nie powstały, badx nigdy nie ujrzały światła dziennego, lecz tytuły mówią same za siebie i w sumie nie ma się co dziwić, były to m.in. takie filmy jak: „Frankenstein vs. Godzilla”, „Batman vs. Godzilla” czy „Godzilla vs. Ghostgodzilla”.

Celowo pomiąłem twór Emmericha „Godzilla”, bowiem jest on tragiczny i niewart wspomnienia nawet, choć kreacje aktorskie są w nim dobre. Zawsze znajdą się plusy, nawet najgorszych produkcji. W 2014 roku premierę miała nowa produkcja, amerykańska. I po raz czwarty nosi ona tytuł „Godzilla”. Na szczęście okazała się dziełem wspaniałym… Nawet w porównaniu do oryginału.

Można narzekać, że Godzilli jest w nim za mało (bowiem tylko 30 minut może niektórym nie wystarczyć), że jest przegadany (nie wiem w czym problem), ale jest dobry. Zmienia się z kina typowo rozrywkowego w naprawdę niezły thriller. Szkoda tylko, ze najbardziej charyzmatyczna postać  filmu ginie, ale przemilczę kto to taki. To tyle w skrócie. Dodam jedynie, że rozpierdziel jaki Godzilla gotuje w SF jest N I E S A M O W I T Y!

Godzilla wywarł trwały wpływ na popkulturę i styl, jest bodajże najbardziej znanym potworem w historii kina i kultury. Każdy o nim słyszał i każdy wie, kto to taki. Gorzej z tym, ze lwia część ludzi uważa, że Godzilla to samica, a to nieprawda. Prawdziwy Godzilla był, jest i będzie samcem. Zilla z filmu Emmericha była samicą. I to tyle. Obok serii Star Wars, Alien, czy 007 jest jedną z najbardziej znanych serii w historii kina i napewno jedną z najdłuższych. Można się śmieć z jakości wykonania, czy wyglądu, ale gdyby nie to, Godzilla nie miałby swojego uroku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>