TOP 10, część I – kino animowane (część I)

Rozpocznę dziś nowym cyklem, których będę na bieżąco prowadził kilka, by nie popaść w miernotę i nudę, oraz by nie wyczerpać oryginalnych pomysłów. Pomysł prosty i owocujący.

A więc, zabiorę was w świat animacji, choć postaram się wcisnąć tutaj więcej filmów niejapońskich. No mam dobre nadzieje, ale jak wiadomo, różnie to bywa. Lista oczywiście nie ma nic wspólnego z chronologią. Ot moje ulubione animacje z całego świata, ale nie przejmujcie się, jeśli jesteście fanami japońszczyzny, o was też pamiętam. Oczekujcie na TOP 10 o filmach animowanych z Japonii i japońskich animacjach TYLKO produkcji studia Ghibli, czyli dwóch różnych listach, podobnie będzie z Disney i resztą hamburgerowni.

Początkowo planowałem zrobić listę najpiękniejszych animacji rok po roku od minimum lat 50, jednakże doszło do mnie, że od połowy lat 70 aż po początek XXI wieku japońszczyzna by zeżarła większość. Najwyżej zostawię to na kiedyś w ramach planu.

10. Kaena: Zagłada Światów (2003, Pascal Pinon; Chris Delaporte)

Jedna z najoryginalniejszych i najciekawszych europejskich produkcji animowanych. Strasznie niedoceniona i pozostawiona raczej na samotność wśród maniaków animacji.

Fabuła jest niesamowicie oryginalna, a styl w jakim zrobiono całość powala. Najdroższa europejska animacja. Francuska produkcja (w koprodukcji z Kanadyjczykami, no ale…), ponad dwa lata tworzona animacja i jedna z największych klap finansowych (nie wiedzieć czemu ludowi się nie spodobała). Polecam!

9. Gnijąca Panna Młoda Tima Burtona (2005, Tim Burton)

Tej produkcji chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Rewelacyjna animacja jednego z naczelnych porypańców from Holiłód. Szkoda, że jego następne filmy nie były tak dobre, oczywiście z wyjątkami. Dwoma.

 

8. Walc z Baszirem (2008, Ari Folman)

Ta animacja znajdzie się również w zestawianiu najlepszych dokumentów. Wstrząsający obraz wojny w Libanie na początku lat 80. Znakomita Izraelska produkcja, która mną osobiście porządnie potrząsnęła i sporo dała do myślenia. Animacja dla dorosłych i dojrzałych (to nie zawsze to samo).

 

7. Zemsta Hebalończyka (2009, reż Anders Ronnow-Klarlund)

Co to u licha za tytuł Polski jest? Wspaniały dramat fantasy kręcony metodą marionetkową. Wizualne mistrzostwo świata, pierwszy całkowicie kukiełkowy film.

Jest to dość nostalgiczna produkcja o podróży syna chcącego pomścić ojca. Przepiękna rzecz. Produkcja czysto nordycka, to znaczy, duńsko-norwesko-szwedzka, plus Brytole się wepchali oczywiście, bo mają blisko.

 

6. Chico&Rita (2010, Javier Mariscal, Fernando Trueba, Tono Errando)

Wspaniała historia o niezniszczalnej miłości muzyków, która jest oparta na faktach. Wspaniała muzyczna ścieżka, genialna animacja i wspaniały scenariusz to tylko kilka elementów do zachęcenia. Hiszpanie dali czadu. Prawdziwie dojrzała animacja z wielką historią w tle. Film dla fanów muzyki jazzowej przede wszystkim.

5. Droga na drugą stronę (2011, Anca Damian)

W końcu coś z Polski! Czy raczej przy udziale Polski. Rumuńsko-polska koprodukcja, na poły dokument, a na poły dramat społeczny. Ciężki film, dotykający jeszcze cięższych tematów. Co jeśli Rumun przebywający w polszy zostanie oskarżony o kradzież i rozpocznie w więzieniu głodówkę? Właśnie. Polska animacja poza genialnymi krótkomentrażówkami nie ma się czym szczycić, ale to nic w porównaniu do Rumuńskiej.

 

4. Królowa Śniegu (1957, Lev Atamanov)

Radzieckie arcydzieło, jedna z najpiękniejszych i najcudowniejszych animacji wszechczasów. Przepiękna ekranizacja Andersena. Przepięknie narysowana, doskonale udźwiękowiona i wspaniale zaśpiewane piosenki, dzieciństwo mi się przypomina. Jedna z niewielu typowych animacji dla dzieci, które kocham sercem czystym. Radzieckie kino to oddzielny temat, animacja takoż, może i umyślę coś o radzieckiej animacji.

3. Zaplątani (2011, Nathan Greno; Byron Howard)

Taaak, najbardziej pozytywne zaskoczenie Disney ostatnich lat, osobiście wręcz nienawidzę animacji tego koncernu, ale ta jest wybitna. Lekka komedia dla całej rodziny, wspaniała i doskonała. Nic dodać, nic ująć. To będzie jedyna produkcja Disney na tej liście.

 

2. Pewnej nocy w pewnym mieście (2007, Jan Balej)

Czeskie arcydzieło z niesamowitym klimatem. Przedziwaczne i cudaczne opowiastki przesycone grozą i niepokojem. Każdy w tej produkcji znajdzie coś dla siebie. Co ja mogę powiedzieć od siebie? Ryje banię konkretnie. Również dla ludzi dojrzałych raczej, ceniących sobie oryginalne i dziwaczne kino. Coś pięknego.

1.Tatsumi (2011, Eric Khoo)

Jedyna mi znana produkcja z Singapuru, która do tego opowiada historię… Japończyka. Jeden z najoryginalniejszych i najpiękniejszych dramatów biograficznych jakie miałem okazje oglądać. Piękny i wciągający film. Opowieść o walce i dochodzeniu do sukcesu, po wojnie i w czasie przemian w Japonii. Opowieść o legendzie mangi.

2 myśli nt. „TOP 10, część I – kino animowane (część I)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>